Rolnik spod Trzebnicy znalazł się w dramatycznej sytuacji – klient zamówił od niego 11 ton śliwek, a potem ich nie odebrał. Owoce mogły się zmarnować, ale z pomocą przyszła społeczność. Radny Sosnowca, Damian Żurawski, nagłośnił sprawę w mediach społecznościowych i w ciągu kilku godzin do gospodarstwa zjechały dziesiątki osób. Dzięki ich solidarności wszystkie śliwki zostały sprzedane jeszcze tego samego dnia.
Klient oszust#
Historia rolnika z okolic Trzebnicy pokazuje, że solidarność wciąż potrafi działać w praktyce. Pan Damian Piech został w dramatycznej sytuacji, gdy klient zamówił od niego 11 ton śliwek, po czym nie odebrał ani kilograma.
Sprawę nagłośnił w mediach społecznościowych radny Sosnowca, Damian Żurawski. Opisał problem dosadnie:
– „Rok ciężkiej pracy, tysiące złotych wydane na zbiór i dramat człowieka, który został z tym wszystkim sam. Śliwki leżą w skrzynkach, gotowe – wystarczy przyjechać do Węgrzynowa k. Trzebnicy i zabrać ile się da. Zasada jest prosta: zapłać tyle, ile możesz. A jeśli cię nie stać – weź za darmo”.
Radny podał także kontakt do rolnika, dodając apel:
– „Nie pozwólmy, żeby owoce pracy rolnika poszły na marne”.
„Przepis na solidarność”#
Odzew był błyskawiczny. Już kilka godzin po publikacji wpisu na podwórko gospodarza zaczęli zjeżdżać ludzie z całego regionu.
– „Nie ma kombinowania, nie ma wykorzystywania sytuacji, każdy normalnie płaci, wspiera rolnika i daje mu poczucie, że jego praca ma sens. To jest właśnie ta solidarność, której tak bardzo nam potrzeba”
– pisał Żurawski.
Efekt? 11 ton śliwek zniknęło w jeden dzień.
– „Bo kiedy ludzie stają ramię w ramię, żeby pomóc drugiemu człowiekowi – to smakuje najlepiej”
– podsumował radny.


