Eileen Gu to postać, która idealnie oddaje ducha współczesnych igrzysk olimpijskich: połączenie sportu wyczynowego, biznesu i popkultury. Amerykanka urodzona w San Francisco, startująca w barwach Chin jako Gu Ailing, od kilku lat jest jedną z największych gwiazd narciarstwa dowolnego. Podczas zimowych igrzysk w Pekinie w 2022 roku zdobyła dwa złote medale i srebro, stając się ikoną nie tylko sportu, lecz także nowego modelu kariery olimpijskiej.
Podczas igrzysk zimowych we Włoszech (Mediolan–Cortina d’Ampezzo 2026) nazwisko Eileen Gu pojawia się w mediach nie tylko w kontekście sportowych ambicji. Według szacunków branżowych i rankingów publikowanych przez media ekonomiczne, Gu jest najbogatszą – lub jedną z najbogatszych – uczestniczek igrzysk olimpijskich. Jej majątek liczony jest w dziesiątkach milionów dolarów, co czyni ją absolutnym ewenementem w świecie sportów zimowych.
Źródłem tego bogactwa nie są nagrody sportowe, lecz kontrakty reklamowe. Eileen Gu współpracuje z globalnymi markami takimi jak Louis Vuitton, Tiffany & Co., Red Bull, Anta czy Cadillac. W Chinach stała się megagwiazdą – symbolem nowoczesności, sukcesu i międzynarodowego stylu życia. Jej kampanie reklamowe osiągają gigantyczne zasięgi, a sama zawodniczka sprawnie porusza się między światem sportu, mody i mediów społecznościowych.
Co istotne, Gu nie porzuciła edukacji. Studiuje na Stanford University, co dodatkowo wzmacnia jej wizerunek jako osoby wszechstronnej i świadomej swojej marki. Dla sponsorów jest idealnym połączeniem talentu, inteligencji i globalnej rozpoznawalności – a dla ruchu olimpijskiego dowodem na to, że sportowiec XXI wieku nie musi żyć wyłącznie z wyników na arenie.
Igrzyska we Włoszech mogą więc być dla Eileen Gu kolejnym rozdziałem wyjątkowej historii: startem zawodniczki, która nie tylko walczy o medale, ale już dziś wygrywa w zupełnie innej konkurencji – finansowej.
„Bez względu na to, jakie będą wyniki, chcę przede wszystkim czerpać radość i być w pełni obecna w tym doświadczeniu”
- napisała na Instagramie tuż przed startem igrzysk.
Jej obecność pokazuje, że olimpizm coraz częściej spotyka się z wielkim biznesem, a granica między sportem a globalnym show staje się coraz cieńsza.


