To niestety nie żart na prima aprilis. To po prostu Magdalena Środa, która po przegranej Polaków postanowiła napisać, że… jest jej z tym dobrze. Podczas gdy kibice łapali się za głowy, profesor wrzuciła do sieci wpis, który idealnie wpisuje się w jej wieloletnią niechęć do futbolu. Oberwało się nie tylko Prezydentowi, o którym napisała, że „ukoronowaniem kibolstwa jest Nawrocki i jego kariera”, ale też komuś jeszcze...
„Cieszy mnie to, że nie zagramy w mundialu czy jakiś innych mistrzostwach kopania”
— zaczęła. Dalej było już tylko bardziej w stylu Środy. Według niej brak udziału w turniejach oznacza
„mniej burd, mniej korupcji i mniej dziwacznych sensacji związanych z kopaniem w piłkę”.

To nie pierwszy raz, kiedy profesor bierze futbol na celownik. Już lata temu krytykowała rządowe inwestycje w Orliki, twierdząc, że to „rozdmuchany projekt, który bardziej służy politykom niż dzieciom”. W innym wywiadzie mówiła, że „kult piłki nożnej to kult męskiej agresji”. Konsekwencja? Absolutna.
W najnowszym wpisie poszła jeszcze dalej, tłumacząc, że piłka nożna od początku miała służyć podkręcaniu nastrojów plemiennych.
„Nacjonalizm zaczyna się od kibicowania, a zwieńczeniem kibicowania jest kibolstwo”
— napisała, dodając, że mecze to idealne miejsce do „podtrzymywania agresywnej polityki państw narodowych”.

Dostało się też Donaldowi Tuskowi, który — jak twierdzi profesor—
„wydał miliony na niepotrzebne, brzydkie stadiony i rozrost kibolstwa”.
Czy ktoś się jeszcze dziwi, że profesor odetchnęła z ulgą po porażce reprezentacji? Raczej nie. Środa od lat mówi o futbolu tak, jak inni mówią o podatkach, czyli z ciężkim westchnieniem i poczuciem, że świat mógłby się bez tego obejść.
A my możemy tylko dodać jedno: środa bez Środy już nigdy nie byłaby taka sama.


