Nikt się tego nie spodziewał. Marcin Hakiel, znany tancerz i osobowość telewizyjna, ujawnił zaskakującą prawdę ze swojego życia. Okazuje się, że gwiazdor… stracił prawo jazdy. I to nie z powodu jednego poważnego wykroczenia.
Jak sam przyznał, problem narastał stopniowo. Nie było jednego dramatycznego incydentu – zamiast tego pojawiła się seria wykroczeń drogowych, które zakończyły się przekroczeniem limitu punktów karnych.
„Rok temu straciłem prawo jazdy. Przekroczyłem punkty i musiałem jeszcze raz robić egzamin”
– wyznał szczerze.
To oznaczało jedno: koniec taryfy ulgowej i powrót na kurs… jak u świeżo upieczonego kierowcy!
ZERO GWIAZDORSKICH PRZYWILEJÓW
Hakiel musiał przejść dokładnie tę samą procedurę, co każdy inny kierowca: utrata uprawnień i obowiązkowe egzaminy. Co ciekawe, sprawa wyszła na jaw zupełnie przypadkiem. Podczas udziału w programie „99. Gra o wszystko” temat znaków drogowych sprowokował gwiazdora do szczerego wyznania przed kamerami.
Widzowie przecierali oczy ze zdumienia – mało kto wiedział, że celebryta przeszedł przez taką sytuację.
TO NIE BYŁ SKANDAL
Choć brzmi sensacyjnie, sprawa nie ma nic wspólnego z poważnym naruszeniem prawa. Nie było alkoholu, nie było wypadku – jedynie nagromadzenie punktów karnych, które wielu kierowców zna aż za dobrze.
Historia Marcina Hakiela pokazuje jedno – nawet drobne wykroczenia mogą mieć poważne konsekwencje. A prawo jazdy można stracić szybciej, niż się wydaje. Czy ta sytuacja czegoś go nauczyła? Tego już nie zdradził. Jedno jest pewne – za kierownicą lepiej uważać… nawet jeśli jest się gwiazdą!


