„Na nic jeszcze nie zasłużyłem” – powiedział Marek Kondrat, wchodząc na konferencję prasową „Lalki”, gdzie potwierdził powrót do aktorstwa. „Nie wyobrażałem siebie w tej samej roli po tylu latach”, przyznał, tłumacząc, że ostatecznie zdecydowało „spotkanie z jakąś przestrzenią” i brak „argumentów przeciw”.
Marek Kondrat pojawił się na konferencji prasowej nowej ekranizacji „Lalki”, przerywając wieloletnią nieobecność w przestrzeni publicznej i potwierdzając powrót do zawodu.
Wchodząc na spotkanie, zareagował na owacje krótkim: „Na nic jeszcze nie zasłużyłem”.
Zapytany o decyzję, mówił:
„Musiałem pewnie te wszystkie rzeczy złożyć do kupy, ale to trwało jakiś czas. Radek nie dzwonił do mnie, tylko ja poszedłem do jego restauracji”.
Aktor przyznał, że początkowo odrzucał propozycję:
„Kiedy zwrócił się z tą ofertą, to potraktowałem ją, tak jak wiele innych, które do mnie docierały. Po prostu nie wyobrażałem siebie w tej samej roli po tylu latach. W tej samej roli, mówię o aktorstwie, czyli w tym, co robiłem przez całe swoje życie”.
Relacjonował także przebieg rozmów z producentem:
„Więc tak się przekomarzaliśmy, ale on jest niesłychanie uparty, to jest człowiek, który realizuje swoje namiary i w tym jest niesłychanie przekonujący”.
Decydujące – jak wskazał – okazało się szersze znaczenie projektu:
„A potem zacząłem sobie uświadamiać, co się w tej propozycji klei. Dla mnie to było spotkanie z jakąś przestrzenią, począwszy od utworu, który jest dla mnie najwspanialszym utworem w polskiej literaturze – ale tu nie jestem oryginalny”.
W swojej wypowiedzi odniósł się również do wątku osobistego:
„Zdałem sobie sprawę, że przy pierwszej realizacji ‘Lalki’ Wojciecha Hasa wziął udział mój ojciec, grał Szlangbauma w tej realizacji i był młodszy ode mnie – miał 60 lat”.
Podsumowując decyzję, stwierdził:
„I jak się to wszystko skleiło razem to pomyślałem sobie: ‘Właściwie, to nie ma argumentów przeciw’”.


