„Chciałabym kupić mieszkanie, ale warunki są fatalne”, pisze Marianna. Tylko że… już się chwaliła, że je kupiła. A potem, że jednak nie. A potem, że wzięła BMW z salonu. Internauci nie wytrzymali. „Rozdwojenie jaźni?” — pytają. I przypominają: przecież wygrała milion na walkach. To gdzie są te pieniądze?
Marianna znów wywołała burzę w sieci. Tym razem przez swoje finansowe rozterki. Na portalu X wyznała:
„W tym roku kilkukrotnie zastanawiałam się czy wziąć kredyt na mieszkanie. Tak samo kilkukrotnie się z tego wycofywałam. Warunki totalnie niekorzystne, nieopłacalny manewr.”
Brzmi rozsądnie? Nie dla internautów. Bo ci pamiętają, że Marianna już wcześniej chwaliła się zakupem nieruchomości. A potem… nowym BMW z salonu.
„Ty masz jakieś rozdwojenie jaźni przecież już się chwaliłaś kupnem mieszkania”
— komentuje Małgorzata.

„Skoro mając dziecko nie wykorzystałaś miliona z walk na mieszkanie, a kupiłaś wypasiony samochód i najdroższy z możliwych telefon, to resztę sobie dopowiedz sama”
— grzmi @kurevsko.
Lepszy samochód niż mieszkanie?#
Niektórzy próbują tłumaczyć Mariannę, że może czeka na lepsze warunki, że nie chce brać kredytu w niepewnych czasach. Ale większość nie ma litości:
„Lepiej w mieszkanie niż w samochód. Auto za 10 lat będzie warte 6 tys., a mieszkanie dwa razy więcej”
— pisze Bartosz.

Rozterki Marianny#
Marianna balansuje między rozsądkiem a luksusem. Między kredytem a salonowym BMW. Między deklaracjami a rzeczywistością. A internauci? Nie zapominają. Zwłaszcza, gdy w grę wchodzą miliony i publiczne wyznania.


