Udział Filipa Gurłacza w 16. edycji "Tańca z gwiazdami" zakończył się wielkim finałem i ogromnym zainteresowaniem widzów. Wraz z nim ruszyła jednak lawina spekulacji. W sieci zaczęto doszukiwać się „czegoś więcej” między aktorem a jego taneczną partnerką, Agnieszką Kaczorowską. Plotki rosły, komentarze się mnożyły, a temat szybko wymknął się spod kontroli.
Sam Gurłacz wielokrotnie ucinał te doniesienia, podkreślając, że z Kaczorowską łączy go dobra współpraca i porozumienie na parkiecie. Tymczasem jego żona, Małgorzata Patyna-Gurłacz, długo milczała. Teraz przerwała ciszę w podcaście "co przekazuJESZ." prowadzonym przez Agatę Gwiazdowską.
Przyznała, że skala medialnego szumu była dla niej zaskoczeniem.
– To wchodzi na głowę. Ktoś cię naciska w internecie i to jest przykre
– mówiła szczerze. Jak dodała, potrzebowała kilku dni, by „okrzepnąć” i zrozumieć, z czym ma do czynienia. Mimo to nie zamierzała publicznie zabierać stanowiska, bo – jak podkreśliła – „to nie była jej przestrzeń”.
Żona aktora zwróciła też uwagę na mechanizmy rządzące internetowymi sensacjami. Jej zdaniem wiele historii było wykreowanych lub po prostu wymyślonych.
– To kompletnie nie ma nic wspólnego z naszą rzeczywistością
– zaznaczyła, mówiąc o dysonansie między prawdziwym życiem a tym, co krąży w sieci.
Niedawne „unfollow” Filipa Gurłacza i Agnieszki Kaczorowskiej na Instagramie tylko dolało oliwy do ognia. Aktor szybko uspokajał jednak, że nie ma żadnego konfliktu, a cała sprawa to kolejny przykład internetowych domysłów. Jedno jest pewne: taneczny sukces przyniósł nie tylko owacje, ale i cenę, którą najczęściej płaci się poza parkietem.


