Tego nie było nawet w czasach covidu. Rząd Izraela zdecydował, że na czas Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy zamyka dla wiernych najświętsze miejsca Starego Miasta w Jerozolimie. Bazylika Grobu Pańskiego, Ściana Płaczu, Wzgórze Świątynne, Ogród Grobu – wszystko stoi za zamkniętymi bramami. Liturgie mają się odbywać, ale bez tłumów, bez pielgrzymów, bez ludzi, którzy od pokoleń tworzyli puls tego miasta.
Miasto zamknięte decyzją władz#
Izraelskie władze ogłosiły, że wszystkie najważniejsze miejsca kultu w obrębie Starego Miasta, czyli Bazylika Grobu Pańskiego, Ściana Płaczu i Wzgórze Świątynne – pozostają zamknięte z powodów bezpieczeństwa.
Bazylika Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Foto: Blask OnlineTo reakcja na wojnę z Iranem i ostrzał rakietowy, którego odłamki spadły m.in. w pobliżu Bazyliki Grobu Pańskiego, a nawet na jej dach. Decyzja ma charakter administracyjny: chodzi o uniknięcie masowych zgromadzeń w momencie, gdy ryzyko kolejnych ataków jest realne.
Dla mieszkańców i pielgrzymów oznacza to, że nawet jeśli ktoś fizycznie jest w Jerozolimie, do najświętszych miejsc po prostu nie wejdzie. Drzwi są zamknięte na polecenie państwa.
Foto: Blask OnlineWielki Tydzień bez procesji, Wielkanoc bez tłumów#
Łaciński Patriarchat Jerozolimy przyznał, że z powodu wojny i restrykcji „zwykłe celebracje otwarte dla wszystkich nie mogą się odbyć”. Odwołano tradycyjną procesję Niedzieli Palmowej z Góry Oliwnej do miasta, a część kluczowych liturgii Wielkiego Tygodnia przeniesiono lub ograniczono do wąskiego grona duchownych. To, co przez dziesięciolecia było wielkim, publicznym spektaklem wiary, w tym roku zamienia się w kameralne, niemal zakulisowe obchody.
Ściana Płaczu. Foto: Blask OnlinePatriarcha kard. Pierbattista Pizzaballa mówi o „rany, która dołącza do wielu innych” – bo dla lokalnych chrześcijan brak wspólnotowego przeżycia Wielkiego Tygodnia jest czymś więcej niż tylko niedogodnością. To symbol, że wojna weszła już w samą tkankę ich religijnego życia.
Foto: Blask OnlineTego nie było nawet w czasie pandemii#
Porównanie z czasami covidu pojawia się w wypowiedziach ludzi, którzy w Jerozolimie mieszkają od lat. W czasie pandemii Bazylika Grobu Pańskiego była co prawda zamykana, ale część obchodów odbywała się w ograniczonej formie, a niektóre miejsca, jak Ogród Grobu, organizowały choć symboliczne celebracje. W tym roku, jak podkreślają lokalni dziennikarze, nawet tam może nie być żadnych świątecznych zgromadzeń.
Bazylika Grobu Pańskiego. Foto: Blask OnlineRóżnica jest wyczuwalna: wtedy ograniczenia tłumaczono globalną pandemią, dziś – wojną, rakietami i realnym zagrożeniem ataków w samym sercu Starego Miasta. To sprawia, że wielu chrześcijan mówi o „najbardziej zamkniętej Wielkanocy w najnowszej historii”, nie jako oficjalnym statusie, ale jako doświadczeniu codzienności.
Cisza zamiast tłumów#
Zamiast tłumów z palmami, śpiewów w dziesiątkach języków i ścisku w wąskich uliczkach w tym roku będą puste zaułki, zamknięte bramy i policyjne kordony. Jerozolima, która zwykle w Wielkim Tygodniu przypominała żywy organizm, teraz wygląda jak miasto po godzinie policyjnej. Nawet jeśli liturgie w Bazylice Grobu Pańskiego ostatecznie się odbędą, będą to celebracje głównie dla duchownych.
Dla turystów to utracone marzenie o „Wielkanocy życia”. Dla lokalnych chrześcijan będzie to bolesne przypomnienie, że ich codzienność jest zakładnikiem wielkiej polityki i wojny, na którą nie mają żadnego wpływu.
Jerozolima. Foto: Blask OnlineMiasto, które od wieków żyło rytmem Wielkiego Tygodnia, w tym roku przeżywa go za zamkniętymi drzwiami. I właśnie dlatego ta Wielkanoc zapisze się w pamięci jako jedna z najbardziej niezwykłych, ale nie przez nadmiar wydarzeń, ale przez ich brak.


