Polacy nie są zachwyceni systemem kaucyjnym w Polsce. Największą przeszkodą są często niedziałające lub przepełnione butelkomaty. Dodatkowo obywatelom nie podoba się zbieranie plastikowych butelek i krążenie z nimi od sklepu do sklepu. Gdy zapytano o to minister Paulinę Henning-Kloskę, winę za niedziałające butelkomaty zrzuciła... na PiS.
Choć regulacje dotyczące systemu kaucyjnego zostały uchwalone jeszcze w 2023 roku, to system zaczął obowiązywać w praktyce od 1 października 2025 roku. Nowe rozwiązanie obejmuje m.in. plastikowe butelki PET o pojemności do 3 litrów, a także puszki metalowe i wybrane opakowania szklane wielokrotnego użytku.
System kaucyjny polega na doliczeniu do ceny napoju dodatkowej opłaty (kaucji), którą konsument odzyskuje po zwrocie pustego opakowania. Zwrot w teorii jest możliwy w sklepach oraz specjalnych automatach, bez konieczności okazywania paragonu.
Tymczasem sytuacja przedstawia się nieco mniej kolorowo, niż zakładano. Sklepy często odmawiają przyjęcia butelek plastikowych, a butelkomaty są albo przepełnione, albo ulegają awarii.
O problemy, z którymi mierzą się Polacy po wprowadzeniu nowych przepisów zapytano minister klimatu i środowiska Paulinę Henning-Kloskę. Ta z kolei zamiast przyjąć problem do wiadomości i go rozwiązać, postanowiła zrzucić wszystko na rząd PiS.
Ustawę o systemie kaucyjnym i to, jak system jest zorganizowany systemowo, przyjęto w poprzedniej kadencji
- stwierdziła minister.
Ale pani od 2,5 roku jest ministrem i oskarżanie PiSu, że ludzie muszą chodzić z butelkami jak śmieciarze jest jednak niepoważne
- odparł wyraźnie rozbawiony dziennikarz.
Tą wymianę zdań trzeba zobaczyć na własne oczy.


