Minister Miłosz Motyka znów udowodnił, że jak mało kto potrafi zrobić z siebie bohatera memów. Wczoraj w Radiu Zet, w rozmowie z Beatą Lubecką, pytany o to, jak Polacy mają sobie radzić w razie przerw w dostawie prądu, z pełną powagą stwierdził, że alternatywą może być… piec gazowy albo biomasowy. Problem w tym, że oba urządzenia do działania potrzebują właśnie prądu. Może zaproponuje pan korbę lub dynamo, panie ministrze od energii?
Nowoczesne piece gazowe i biomasowe wyposażone są w sterowniki, pompy i wentylatory, które bez zasilania elektrycznego po prostu nie działają.
Minister, który powinien znać podstawy podstaw, doradził więc ludziom rozwiązanie równie skuteczne, co samochód bez paliwa. Internauci natychmiast podchwycili temat, pytając ironicznie: czy piec gazowy miałby działać na korbę, a biomasowy na rowerowe dynamo?
Nie pierwszy raz#
To nie pierwsza wpadka Motyki. Jego wypowiedzi coraz częściej stają się materiałem do żartów i dowodem na brak kompetencji w kluczowym dla kraju resorcie. Zamiast uspokoić obywateli, minister dostarczył im kolejnej dawki absurdu, który rozchodzi się po sieci szybciej niż prąd w kablu.
X.COM/screenshotPolityka w stylu kabaretu#
Rozmowa w Radiu Zet miała pokazać, że rząd kontroluje sytuację energetyczną. Tymczasem pokazała coś zupełnie odwrotnego, a mianowicie, że minister od energii nie rozumie, jak działają urządzenia, które potrzebują energii.
W efekcie zamiast poważnej debaty o bezpieczeństwie energetycznym, Polacy dostali występ w stylu kabaretu, ale takiego na poziomie szkoły podstawowej.


