Temat napiwków ponownie wywołał dyskusję. Wszystko za sprawą wypowiedzi Mateusza Gesslera, który uważa, że dodatkowe pieniądze dla obsługi powinny być stałym elementem wizyty w restauracji. Restaurator przekonywał, że napiwki mają ogromne znaczenie dla osób pracujących w gastronomii i sam dobrze pamięta, jak bardzo pomagały mu w przeszłości.
Z jego stanowiskiem nie zgodziła się Katarzyna Bosacka. Dziennikarka podkreśliła, że zna realia branży i docenia ciężką pracę restauratorów oraz kelnerów, jednak jej zdaniem napiwek powinien zależeć od jakości obsługi i pozostać decyzją klienta. Szczególnie irytuje ją sytuacja, gdy restauracja dolicza opłatę za serwis, a gość nie zostaje o tym jasno poinformowany.
„Napiwki zostawiam zawsze, w zależności od stopnia zadowolenia z obsługi, ale do szewskiej pasji doprowadza mnie fakt, gdy serwis jest ukryty, tzn. doliczany do każdego rachunku (nawet w przypadku pojedynczego klienta), choć kelner nas o tym nie informuje i takiej notatki często nie ma w karcie! W efekcie zostawiamy podwójny napiwek często nieświadomi tej sytuacji i czujemy się oszukani”
- tłumaczy Bosacka.
Bosacka zwróciła uwagę, że brak wyraźnej informacji o dodatkowej opłacie może sprawić, że klient zapłaci za obsługę dwukrotnie — najpierw poprzez doliczony serwis, a następnie dobrowolnie zostawiając napiwek. Jej zdaniem transparentność rachunku powinna być podstawą, niezależnie od tego, jaką kwotę gość ostatecznie zdecyduje się zostawić.
Dziennikarka uważa również, że wywieranie presji na klientów może przynieść restauracjom efekt odwrotny do zamierzonego. Jeśli gość ma poczucie, że musi dodatkowo zapłacić, jego doświadczenie z wizyty może stać się mniej pozytywne.
„U mnie presja wywierana w ten sposób na kliencie działa odwrotnie proporcjonalnie do apetytu na tę konkretną restaurację”
- dodała.


