Świat muzyki pogrążony w żałobie. Chris Rea, autor nieśmiertelnego „Driving Home for Christmas”, zmarł w wieku 74 lat. Odszedł w szpitalu, otoczony rodziną — poinformowała jego żona w oficjalnym oświadczeniu. Fani nie mogą uwierzyć, że głos, który towarzyszył im co roku w grudniu, już nigdy nie zabrzmi na żywo.
Informację o śmierci brytyjskiego wokalisty i gitarzysty potwierdziły media na całym świecie, m.in. BBC i Sky News Sky News.
Instagram_chrisreamusicW oświadczeniu rodziny przekazano:
„Z ogromnym smutkiem informujemy o śmierci naszego ukochanego Chrisa. Odszedł spokojnie w szpitalu, otoczony rodziną.”
Muzyk pozostawił żonę i dwoje dzieci.
Ikona rocka, bluesa i… świątecznej tradycji#
Chris Rea był jednym z najbardziej rozpoznawalnych głosów brytyjskiej sceny.
W ciągu ponad 50-letniej kariery nagrał 25 albumów, sprzedał ponad 40 milionów płyt i stworzył przeboje, które przeszły do historii: „The Road to Hell”, „Josephine”, „On the Beach” czy „Auberge”.
Ale to „Driving Home for Christmas” sprawiło, że jego nazwisko co roku wracało na listy przebojów, a miliony ludzi na całym świecie zaczynały świąteczne przygotowania właśnie od jego charakterystycznego, ciepłego głosu.
Instagram_chrisreamusicOstatnie lata były dla niego trudne#
Rea od lat zmagał się z poważnymi problemami zdrowotnymi, w tym chorobą nowotworową i licznymi operacjami.
Mimo to do końca pozostawał aktywny artystycznie i cieszył się ogromnym szacunkiem fanów.
Fani żegnają legendę#
W mediach społecznościowych pojawiła się fala wspomnień i wzruszeń.
Dla wielu jego odejście tuż przed świętami ma szczególny, symboliczny wymiar, bo to właśnie jego muzyka tworzyła grudniową atmosferę.


