Pierścień Zygmunta Starego wraca do Polski i to dobra wiadomość. Ale w czasie II Wojny Światowej Niemcy ukradli i wywieźli 516 000 dzieł sztuki i 15 milionów książek. To jest aż 43 procent całego dorobku kulturowego narodu. Grabież, którą Niemcy przeprowadzili w Polsce, wciąż nie została rozliczona. Szacunkowa wartość to ok. 14 miliardów dolarów. Jak długo jeszcze, nasz dorobek ponad 1000-letniego Państwa Polskiego, będzie w niemieckich willach, w prywatnych rękach potomków złodziei i nazistów?
Planowali to jeszcze przed wojną#
Grabież polska nie była dziełem przypadku ani wojennego chaosu. Przygotowania do zagarnięcia dzieł sztuki o największej wartości władze niemieckie prowadziły jeszcze przed inwazją na Polskę. W tym celu nad Wisłę wysyłano ekspertów, by pod płaszczykiem akademickiej współpracy prowadzili wstępne oceny i inwentaryzacje.

Plan systematycznej grabieży państwowych i prywatnych zbiorów sztuki, których spisy zostały sporządzone przez niemieckich historyków sztuki na podstawie naukowych kontaktów przedwojennych i częstych wizyt w muzeach i kolekcjach polskich, został zrealizowany poprzez powołanie kilku organizacji, które 1 września 1939 roku przekroczyły granice Polski razem z regularną armią.
Ogółem Niemcy dokonali w okupowanej Polsce rabunku ok. 516 000 pojedynczych dzieł sztuki o szacowanej wartości 11–14 miliardów dolarów. Inne szacunki idą znacznie wyżej, ponieważ według Jana Pruszyńskiego szacunkowa wartość rynkowa dzieł sztuki zrabowanych przez Niemców i Rosjan w Polsce w latach 1939–1945 wynosi 30 miliardów dolarów.
Powojenne szacunki wskazują na ubytek ok. 2800 obrazów znanych europejskich szkół malarskich, 11 000 obrazów malarzy polskich, 1400 wartościowych rzeźb, 15 milionów książek z różnych okresów i 75 000 rękopisów.
Niemcy z determinacją niszczyli i rabowali książki i archiwalia, ponieważ było to dla nich bardzo ważne w kontekście zaplanowanej degradacji kulturalnej społeczeństwa polskiego. Biblioteki naukowe padały głównie ofiarą grabieży i destrukcji, natomiast zwykłe biblioteki, np. szkolne, po prostu unicestwiano. Tylko w Poznaniu zgromadzono w składnicach około 3 milionów tomów, z których co najmniej jedna trzecia spłonęła w wyniku nalotu alianckiego w maju 1944 roku.
Grabieżcy nie spieszyli się do końca#
Hitlerowcy grabieżczą politykę prowadzili do samego końca okupacji. Podczas lata 1944 roku, tylko z Generalnej Guberni odchodziło dziennie 50 pociągów ze zrabowanym polskim mieniem. O ile fabryki czy gospodarstwa rolne można było po wojnie odbudować, o tyle straty, jakie poniosła polska kultura, były w dużym stopniu nieodwracalne. Badacze szacują, że podczas wojny i okupacji nasz kraj utracił aż 43 procent dóbr kulturalnych. Warszawa została zamieniona w morze ruin, a spośród 987 obiektów zabytkowych ocalały jedynie 64.

„Młodzieniec” — największa zagadka#
Na tle tych liczb wyróżnia się jedna strata, która do dziś nie daje spokoju. To „Portret młodzieńca” Rafaela Santi.
W 1939 roku trzy najcenniejsze malowidła Czartoryskich trafiły do skrzyni oznaczonej literami „LRR”, czyli: Leonardo, Rafael, Rembrandt. Niemcy odnaleźli jednak skrytkę i ukradli dzieła. „Portret młodzieńca” najpierw trafił do Berlina, gdzie planowano umieszczenie go w muzeum Hitlera w Linzu. Rywalizację o obraz między Hermannem Göringiem a generalnym gubernatorem Hansem Frankiem wygrał Frank i dzieło powróciło do Krakowa, do ośrodka władzy Generalnego Gubernatorstwa na Wawelu.
I tu ślad się urywa. Losy obrazu są znane do 1945 roku. Zaginął w czasie II wojny światowej, a jego ślad urywa się na Dolnym Śląsku.
Jedni uważają, że wisi nad kominkiem w prywatnej rezydencji na przedmieściach Berlina. Według drugich leży w skrytce w pilnie strzeżonym banku. Są też tacy, którzy twierdzą, że został zniszczony w pożarze podczas bombardowania aliantów. W Muzeum Czartoryskich w Krakowie wisi do dziś oryginalna, pusta rama, czyli milczący symbol tego, czego Polska wciąż nie odzyskała.

Szukamy wciąż i nie tylko w Niemczech #
Ministerstwo kultury prowadzi obecnie 224 sprawy związane ze zwrotem zabytków z 21 państw. Polska szuka swoich skarbów nie tylko za Odrą. W szwedzkich zbiorach muzealnych są księgi, manuskrypty, ale też paradna zbroja króla Zygmunta Augusta, portret Jana Kazimierza pędzla Daniela Schultza, popiersia Jana Kazimierza i Ludwiki Marii, portret przyszłego króla Władysława IV z warsztatu Petera Paula Rubensa oraz miecz przypasany Władysławowi IV przez papieża Urbana VIII.
Pierścień Zygmunta Starego wraca do Polski i to dobra wiadomość. Ale 516 000 dzieł czeka wciąż za granicami. A „Młodzieniec” Rafaela milczy gdzieś w ciemności od 1945 roku.


