Edyta Górniak wróciła wspomnieniami do okresu, gdy mieszkała w Stanach Zjednoczonych. W rozmowie z Pomponikiem opowiedziała o przypadkowym spotkaniu z Justinem Bieberem, który – jak ujawniła – był jej sąsiadem. Wokalistka zdradziła, jak doszło do rozmowy z gwiazdorem i jakie refleksje wyniosła z tego krótkiego spotkania.
Edyta Górniak w rozmowie z reporterem Pomponika opowiedziała o jednym z bardziej nietypowych epizodów ze swojego pobytu w Stanach Zjednoczonych. Wokalistka wspominała przypadkowe spotkanie z Justinem Bieberem, do którego doszło w czasie, gdy oboje mieszkali w sąsiednich budynkach.
Artystka przyznała, że wcześniej wiedziała, iż światowej sławy piosenkarz mieszka w pobliżu, jednak przez długi czas ich drogi się nie przecinały.
– Spotkaliśmy się po prostu w kawiarni. Byliśmy sąsiadami. Słyszałam o tym, że mieszka w budynku obok, ale nie spotkaliśmy się aż do pewnego momentu. On usiadł koło mnie, nie chciałam się tak wpatrywać, ale poznałam go po tatuażu, który ma na szyi
– opowiadała Edyta Górniak.
Jak podkreśliła, rozmowa z Justinem Bieberem skłoniła ją do refleksji nad ceną światowej popularności. Według piosenkarki możliwość zachowania anonimowości poza Polską okazała się dla niej dużym komfortem.
– Wtedy po tej rozmowie z nim poczułam, że fajnie, że jednak nie jestem osobą popularną w innych krajach. Że to jednak dobrze się stało, że mogę sobie uciekać gdzieś. On naprawdę nie ma gdzie się schować
– stwierdziła.
Wokalistka nie zdradziła szczegółów samej rozmowy z Bieberem, podkreślając jedynie, że spotkanie wspomina pozytywnie. Na pytanie reportera, jak zapamiętała tę sytuację, odpowiedziała krótko:
– Fajnie.
Edyta Górniak przez pewien czas mieszkała w Kalifornii. Jak wielokrotnie podkreślała w wywiadach, pobyt w Stanach Zjednoczonych był dla niej okresem, w którym mogła odpocząć od zainteresowania mediów i prowadzić bardziej anonimowe życie.


