Apr 6, 2026 3:30 PM
Updated May 9, 2026 4:31 AM

Jeszcze kilka lat temu była w pierwszym szeregu na antyrządowych protestach, pod Sejmem, w mediach społecznościowych, broniąc „nowej Polski” i rządu Donalda Tuska. Dziś Katarzyna Augustynek, znana z ostrych wpisów i ulicznej aktywności, wylewa żale na… sądy i prokuratury właśnie pod rządami tych, których tak gorliwie wspierała.

W swoim emocjonalnym poście na Facebooku napisała:

„Wielki Tydzień, dla wielu oznacza przygotowania do Wielkanocy, dla mnie zaś był to czas taplania się w sądowych obrzydliwościach…”

Potem wylicza sprawy, wyroki, nazwiska sędziów i policjantów, kończąc dramatycznym akcentem:

„Mnie można bezkarnie pomawiać, obrażać, znieważać, wyśmiewać, bo nikt nie ponosi za to konsekwencji.”

Katarzyna Augustynek/ Facebook/ screenshot Katarzyna Augustynek/ Facebook/ screenshot

Od trybiku w maszynie do rozczarowanej aktywistki

Jeszcze niedawno z zapałem uczestniczyła w demonstracjach, wspierała inicjatywy antyrządowe, walczyła z „prawicową opresją” i „faszyzmem”. Dziś pisze o „sądowych obrzydliwościach” i „zgniłych jajach w koszyczku”.

To ironia losu, której nie wymyśliłby nawet najlepszy scenarzysta. Otóż zagorzała przeciwniczka prawicy w Polsce, lewicowa aktywistka, która walczyła o „wolne sądy”, teraz sama narzeka, że te sądy ją krzywdzą.

W kolejnym fragmencie dodaje:

„Otrzymałam też dwa wyroki nieprawomocne… SSR Anna Tyszkiewicz skazała mnie na grzywnę w wysokości 1000 zł + koszty sądowe.”

I dalej:

„Wszystkim wymienionym w poście osobom życzę takich Świąt, jakie mi prezentowali wraz z zajączkiem i zgniłych jaj w koszyczku.”

Katarzyn Augustynek/ Facebook/ screenshot Katarzyn Augustynek/ Facebook/ screenshot

Trudno nie zauważyć, że Augustynek stała się symbolem pewnego paradoksu — przez lata walczyła o system, który dziś sama nazywa „obrzydliwym”.

Katarzyna Augustynek w Synagodze w TyńcuKatarzyna Augustynek w Synagodze w Tyńcu

Jej historia ma w sobie coś symbolicznego, jakby trybik w wielkiej maszynie nagle odkrył, że ta maszyna nie działa tak, jak obiecywano.

I choć „Babcia Kasia” nadal walczy, nadal pisze, nadal się nie poddaje, to w jej słowach słychać coś nowego: rozczarowanie własną stroną, o którą tak medialnie „walczyła”.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy