Wczesnym rankiem w luksusowej posiadłości Donalda Trumpa na Florydzie doszło do scen jak z hollywoodzkiego thrillera. Uzbrojony młody mężczyzna zbliżył się do północnej bramy Mar-a-Lago, niosąc shotgun i kanister z paliwem. Chwilę później padły strzały. Secret Service potwierdza: intruz nie żyje.
W niedzielny poranek, około 1:30 czasu lokalnego, spokojna zazwyczaj okolica Mar-a-Lago zamieniła się w miejsce dramatycznej akcji służb. Według informacji Secret Service, 21‑letni Austin Tucker Martin podszedł do północnej bramy posiadłości Donalda Trumpa, trzymając w rękach shotgun oraz kanister z paliwem, zestaw, który natychmiast uruchomił najwyższy poziom alarmu.

Służby zareagowały błyskawicznie. Jak podaje TIME, mężczyzna został zauważony na terenie o ograniczonym dostępie i natychmiast skonfrontowany przez agentów Secret Service oraz zastępcę szeryfa hrabstwa Palm Beach. Po krótkiej wymianie komend padły strzały — Martin został śmiertelnie postrzelony.
Kim był uzbrojony intruz?#
Według amerykańskich mediów, 21‑latek był wcześniej zgłoszony jako zaginiony przez swoją rodzinę. Jego bliscy mieli być „zszokowani” informacją o tym, co wydarzyło się w Mar-a-Lago. Martin miał przy sobie zarówno broń, jak i kanister z benzyną, co sugeruje, że jego zamiary mogły być poważniejsze niż zwykła próba wtargnięcia. Motyw działania wciąż pozostaje niejasny.
Trump w tym czasie był poza Florydą#
W chwili incydentu Donald Trump przebywał w Waszyngtonie, co potwierdzają amerykańskie media. Mimo to sytuacja wywołała ogromne poruszenie, zarówno ze względu na skalę zagrożenia, jak i fakt, że Mar-a-Lago to jeden z najbardziej strzeżonych adresów w USA.
Mar-a-Lago od lat jest symbolem luksusu, polityki i kontrowersji. Każdy incydent w tej posiadłości natychmiast staje się tematem numer jeden w amerykańskich mediach.
Tak mieszka Donald Trump
Oto zdjęcia z rezydencji Mar-a-Lago


