Na ekranie gra mamę, która musi na nowo nauczyć się rozmowy z dorastającą córką. Prywatnie od lat podkreśla, że macierzyństwo jest dla niej najważniejszą rolą w życiu. Małgorzata Socha w filmie „Psoty” pokazuje, jak blisko kina potrafi być codzienność. – „To film o dojrzewaniu, stawianiu granic i walce o swoje racje. Naprawdę dobre emocje” – mówi aktorka.
Małgorzata Socha od lat uchodzi za jedną z najbardziej lubianych aktorek w Polsce, ale równie często mówi o sobie przede wszystkim jako o mamie. Prywatnie wychowuje troje dzieci i nie ukrywa, że to właśnie macierzyństwo nauczyło ją cierpliwości, uważności i stawiania granic. Te doświadczenia wyraźnie wybrzmiewają także w jej najnowszej roli filmowej.
W familijnej produkcji Psoty Socha wciela się w mamę 13-letniej Frani – dziewczynki, która ratuje potrąconego psa Sprytka, ukrywa go przed dorosłymi i nieoczekiwanie staje się siłą, która zaczyna scalać rozbitą rodzinę. Film opowiada o przyjaźni dziecka i zwierzęcia, ale też o relacjach rodzic–dziecko w momencie, gdy młody człowiek zaczyna walczyć o własną niezależność.
– To film o dojrzewaniu, stawianiu granic, przeciwstawianiu się schematom. O dziewczynce, która ma odwagę stanąć nawet naprzeciw rodziców
– mówi Socha, podkreślając, że to historia „dla każdego – małego i dużego”.
AKPAAktorka nie kryje, że temat jest jej szczególnie bliski właśnie ze względu na własne doświadczenia wychowawcze.
Partneruje jej Aleksandra Zagrodzka, dla której rola Frani była dużym wyzwaniem. Młoda aktorka przyznała, że Socha okazała się wsparciem nie tylko na planie.
– Grała moją mamę w filmie, ale trochę też poza nim. Zdjęcia kręciliśmy na Słowacji, byłam daleko od domu i Małgosia bardzo się mną opiekowała
– zdradziła.
„Psoty” to ciepła, familijna opowieść o empatii, odpowiedzialności i dorastaniu – zarówno dzieci, jak i dorosłych. A rola Małgorzaty Sochy pokazuje, że doświadczenie prawdziwego macierzyństwa potrafi nadać filmowej historii dodatkowej autentyczności i emocjonalnej głębi.
AKPA

