To, co przeżył struś Zenek z Osada Traperska, wstrząsnęło Polską. Teraz – wraz z kolejną rozprawą – wychodzą na jaw nowe, jeszcze bardziej bulwersujące fakty. W sądzie odczytano wiadomości, które mają świadczyć o prawdziwych zamiarach Łukasza Sz. wobec zwierzęcia. Ich treść, jak podkreślają pełnomocnicy pokrzywdzonych, „mrozi krew w żyłach”.
Zenek był ulubieńcem odwiedzających osadę. W styczniu 2025 roku nocą ktoś przeciął ogrodzenie i wtargnął do jego zagrody. Napastnik miał przy sobie kij i telefon. Bił ptaka, kopał, ciągnął za skrzydło i szyję, wszystko nagrywając. Ciężko ranny struś zdołał uciec. Następnego dnia wrócił na teren osady w stanie krytycznym – z rozległymi obrażeniami wewnętrznymi i zewnętrznymi. Nie udało się go uratować.
Na ostatniej rozprawie sąd ujawnił korespondencję zabezpieczoną w telefonie oskarżonego. Z jej treści wynikać ma, że Łukasz Sz. szedł do zagrody z konkretnym, szokującym zamiarem.
– Dopiero teraz, gdy tajemnica postępowania została uchylona, mogliśmy to usłyszeć oficjalnie z ust sądu
– mówi pełnomocniczka właściciela strusia. Jak dodaje, Zenek bronił się i walczył o życie, a w sprawie pojawia się również wątek znalezionej przy innym oskarżonym maczety.
Prokuratura podkreśla jednak, że materiał dowodowy nie pozwolił postawić zarzutu dotyczącego czynów o charakterze seksualnym wobec zwierzęcia. Śledczy utrzymują, że nie potwierdzono, by takie działania faktycznie miały miejsce lub by podjęto ich próbę – stąd brak takiego zarzutu w akcie oskarżenia.
Łukasz Sz. odpowiada za znęcanie się nad zwierzęciem ze skutkiem śmiertelnym oraz szereg innych przestępstw – łącznie 21 zarzutów, w tym związanych z narkotykami. Kolejna rozprawa została wyznaczona na 17 lutego, a wyrok ma zapaść w marcu. Oskarżonemu grozi od 4 do 20 lat więzienia. Sprawa Zenka pozostaje jednym z najbardziej wstrząsających procesów dotyczących okrucieństwa wobec zwierząt w ostatnich latach.


