Delegacja Ministerstwa Cyfryzacji, w osobach Krzysztofa Gawkowskiego oraz dyrektora ds. współpracy międzynarodowej Rafała Kownackiego, poleciała w lutym do Australii, by rozmawiać o ochronie dzieci w internecie, cyberbezpieczeństwie i ograniczeniach w dostępie do social mediów. Tymczasem Kownacki wrzucał na Instagram zdjęcia i nagrania z nocnych, gejowskich klubów w Sydney.
Misja o bezpieczeństwie dzieci, a w socialach nocne kluby i drag queen#
Wicepremier Krzysztof Gawkowski wraz z Rafałem Kownackim polecieli do Australii i Nowej Zelandii, by, jak podawało ministerstwo, rozmawiać o ochronie najmłodszych przed szkodliwymi treściami, walce z dezinformacją i współpracy w zakresie cyberbezpieczeństwa.
I właśnie relacje Kownackiego z wyjazdu stały się paliwem dla politycznej awantury.
Na Instagramie publikował zdjęcia z klubowych wnętrz, kolorowych, imprezowych miejscówek i nocnych wyjść po Sydney. W tym samym czasie resort przekonywał, że celem wizyty jest „bezpieczny internet dla dzieci”.

Dziennikarz śledczy Marcin Dobski zestawił te publikacje z oficjalnym komunikatem ministerstwa. W komentarzach pod jego wpisami natychmiast pojawiły się pytania o to, jak wygląda standard zachowania urzędników podczas delegacji finansowanych z publicznych pieniędzy.
Internauci: „To miała być praca, a nie nocne zwiedzanie miasta”#
Komentujący pod postem nie kryją oburzenia, że podczas służbowej wizyty, której tematem miało być bezpieczeństwo dzieci w internecie, urzędnik publikuje relacje z nocnych klubów.

„To miała być praca, a nie nocne zwiedzanie miasta”
— pisze jeden z użytkowników.
„Jeśli delegacja jest opłacona z publicznych pieniędzy, to oczekujemy powagi, a nie imprezowych stories”
— dodaje inny.
Pojawiają się też głosy, że takie zachowanie podważa wiarygodność całej wizyty i stawia pytania o to, jak urzędnicy rozumieją swoją rolę podczas zagranicznych wyjazdów.


