Maria Prażuch‑Prokop, czyli była żona Marcina Prokopa, dziś znana joginka i influencerka postanowiła przyciągnąć uwagę internetu. Tym razem jednak nie figurami joginicznymi, czyli asanami, a odkrytym ciałem w jedwabnej sukni. Na swoim profilu pokazała się w mocno powycinanej, kreacji, którą uszył jej lokalny krawiec na tajskiej wyspie. Sama nazwała całą sytuację „moją erą nagiej sukienki w stylu 'White Lotus'” i trudno o trafniejsze określenie.
Jej stylizacja, określana przez internautów jako „sukienka zemsta”, odsłaniała więcej niż zakrywała. Do frywolnej sukni, Maria dobrała torebkę i klapki z ekskluzywnego domu mody Chanel.

Prażuch‑Prokop od lat buduje wizerunek kobiety pewnej siebie i swojego ciała, więc nic dziwnego, że chętnie eksponuje efekty intensywnej praktyki jogi.
Pod zdjęciami pojawiła się fala reakcji. Jedni zachwycali się jej sylwetką i odwagą:
„Jaka piękna, silna kobieta!”
„Kobieta rakieta!”

Inni byli znacznie bardziej krytyczni:
„Sukienka ani ładna, ani na okazję.”
„Ciało też niezbyt ładne”,
na co kolejna z internautek stanęła w obronie Marii:
„a niby czemu nie jest ładne droga Pani? Bo nie jest wychudzone?”
Maria odpowiedziała po swojemu — lekko, z dystansem:
„Kiedy jak nie teraz, co nie?”
I właśnie dlatego jej posty tak wiralowo niosą się po sieci: bo łączy w nich odwagę, luz i pełną akceptację siebie.
Maria Prażuch-Prokop w „sukience zemście”
Była żona Marcina Prokopa chwali się wygimnastykowanym ciałem


