W Bernie odbyło się charytatywne wydarzenie, które połączyło elegancję z realną pomocą. Wśród gości pojawiło się rodzeństwo z rodziny Lubomirskich, a Jeremi, świeżo przyjęty do Zakonu Maltańskiego, dołączył do grona osób, które od pokoleń wspierają działania dobroczynne. Bal stał się miejscem spotkania rodzin z różnych stron Europy, ale przede wszystkim przestrzenią, w której tradycja i międzynarodowe więzi zamieniają się w konkretne wsparcie dla potrzebujących.
Bern, stolica Szwajcarii, stał się na jeden wieczór miejscem wyjątkowego spotkania. Zakon Maltański zorganizował bal, którego celem była zbiórka środków na pomoc potrzebującym. Wśród uczestników znaleźli się przedstawiciele kilku europejskich rodów, a wśród nich Weronika Konstancja i Jeremi Sebastian z rodziny Lubomirskich. Ich obecność miała głębszy wymiar, bowiem już od pokoleń ich bliscy angażują się w działalność Zakonu, a tradycja wspierania inicjatyw dobroczynnych jest w tej rodzinie żywa do dziś.
Jeremi Sebastian pierwszy od prawej/ InstagramNa zdjęciach z wydarzenia widać eleganckie kreacje, długie suknie, klasyczne smokingi i atmosferę, która łączyła w sobie zarówno splendor, jak i poczucie wspólnego celu.
Rodzeństwo bawiło się w towarzystwie krewnych z rodzin de Orleans Bourbon, de Bourbon de Deux Sicile oraz szwajcarskiej gałęzi Lubomirskich. To spotkanie nie było jedynie towarzyskim gestem, tylko symbolem wielopokoleniowej współpracy i solidarności.
Weronika KonstancjaNowe zobowiązania i międzynarodowe więzi#
Jeremi Sebastian, który niedawno został przyjęty do Zakonu Maltańskiego, dołączył tym samym do tradycji, którą jego rodzina pielęgnuje od wieków. To nie jedyna organizacja, w której działa. Wcześniej został również włączony do Świętego Konstantyńskiego Zakonu Wojskowego Świętego Jerzego, skupiającego osoby zaangażowane w działalność charytatywną i społeczną.
W relacjach podkreślono, że takie międzynarodowe więzi mają realne znaczenie. Dzięki współpracy między rodami i organizacjami z różnych krajów możliwe jest prowadzenie projektów, które wspierają osoby w kryzysie, rodziny bez dachu nad głową czy hospicja. To działania, które nie kończą się wraz z balem. To praca, która trwa przez cały rok.

Bal w Bernie był więc czymś więcej niż eleganckim wydarzeniem. Stał się przypomnieniem, że tradycja, historia i współczesna dobroczynność mogą tworzyć wspólną opowieść i to taką, w której nazwisko Lubomirski, bez względu na tytuły, nadal oznacza zaangażowanie i gotowość do działania.
Jan Lubomirski-Lanckoroński
Jan Lubomirski-Lanckoroński sprowadził do Polski bezcenne archiwa z Austrii


