Dwóch chłopaków z Polski wjechało do Nowego Jorku z pomysłem, który brzmiał jak żart: pierogi. Dziś ich lokal Pierogi Boys jest jednym z najbardziej obleganych miejsc w mieście. Piszą o nich Vogue, Eater i New York Magazine, a Amerykanie odkrywają, że polskie jedzenie może być modne, zdrowe i absolutnie kultowe.
Z Poznania i Wrocławia na Brooklyn#
Krzysztof Paluchowicz i Andrzej Kinczyk wyjechali do USA „na chwilę”. Pracowali fizycznie, łapali różne fuchy, aż w końcu zaczęli robić to, co znali najlepiej: pierogi.

Najpierw dla znajomych. Potem dla znajomych znajomych. A potem… dla całego Nowego Jorku. Ich historia ma wszystko, co kochają amerykańskie media: emigrację, marzenia, ciężką pracę i sukces, który przyszedł nie z przypadku, tylko z uporu.
Kiedy otworzyli Pierogi Boys, nikt nie spodziewał się, że polskie pierogi będą konkurować z ramenem, pizzą i smash burgerami. A jednak kolejki zaczęły się ustawiać od pierwszych tygodni.
Media zachwycają się:
• Vogue pisze o „nowojorskim fenomenie z polską duszą”,
• Eater nazywa ich „najbardziej komfortowym comfort foodem w mieście”,
• New York Magazine wrzuca ich na listy „must‑eat”,
• a TikTok zrobił z nich trend, który rozlał się po całych Stanach.

Dlaczego Amerykanie oszaleli na punkcie pierogów?#
Bo Pierogi Boys zrobili coś, czego nikt wcześniej nie odważył się zrobić, a mianowicie połączyli tradycję z nowojorskim street foodem.
Ich menu to klasyczne pierogi: ruskie, z mięsem i z kapustą, nowojorskie twisty, czyli pierogi z mac & cheese oraz z jalapeño i totalne hity: smażone pierogi z dipami, które wyglądają jak najlepsze zdjęcia na Instagramie. W restauracji można również zjeść smażone kiełbasy, typowe polskie zupy, kotlety, kiszone ogórki i... wuzetki.

Nowy Jork pokochał ich nie tylko za jedzenie#
To nie jest lokal, do którego przychodzi się tylko „na pierogi”. Ludzie przychodzą tam na randki, na „pierogi jak u babci, ale lepsze” i na zdjęcia, bo wszystko wygląda jak stworzone pod social media.
A chłopaki? Wciąż pracują jak na początku#
W wywiadach mówią, że sukces ich nie zmienił. Wciąż lepią, smażą, testują nowe smaki, a ich energia jest dokładnie taka sama jak pierwszego dnia.


