Edyta Górniak coraz częściej pokazuje się publicznie u boku 22-letniego syna Allana. Choć na scenie tworzą zgrany duet, za kulisami nie zawsze jest idealnie. Artystka opowiedziała o różnicach pokoleniowych, własnych zawodowych rytuałach i o tym, dlaczego przez lata chroniła syna przed światem show-biznesu.
Jeszcze kilka lat temu trudno było sobie wyobrazić, że Allan na dobre wejdzie do muzycznego świata swojej mamy. Jak przyznała w „halo tu polsat” Edyta Górniak, długo robiła wszystko, by oddzielić życie rodzinne od pracy.
„Kiedy Allan był mały starałam się nie wprowadzać go do pracy. Chciałam, aby dom był domem. Potem zmieniła się moja sytuacja życiowa. Po rozwodzie musiałam czasem zabierać go ze sobą. I potem nagle dorósł. Okazało się, że ma niesamowity talent do muzyki i robi fajne rzeczy”
— wyznała.
Dziś matka i syn razem koncertują, promują projekty i pojawiają się na scenach w całej Polsce. Choć publiczność lubi ich wspólne występy, sama artystka nie ukrywa, że rodzinne relacje w pracy bywają wymagające.
„Oczywiście nie zawsze się zgadzamy, bo jest między nami różnica pokoleń. Tempo pracy jest inne, higiena pracy też. Ja mam swoje rytuały, a dzisiejsze pokolenie robi to na skróty i ma taki sam efekt”
— powiedziała wokalistka.
W jej słowach trudno nie wyczuć lekkiego zdziwienia zmianą podejścia młodych artystów do sceny i pracy twórczej. Sama przez lata funkcjonowała w zupełnie innym rytmie — bardziej emocjonalnym, intensywnym i pełnym napięcia.
„Pokolenie nowych talentów to osoby bardziej odważne, podekscytowane występem i szczęśliwe, mniej zestresowane. Żałuję, że nie mam aż tyle radości. Mam za to więcej stresu, napięcia i adrenaliny, których za bardzo nie lubię”
— przyznała.
Artystka opowiedziała też o kulisach swojej pracy i o tym, że mimo wieloletniego doświadczenia wciąż nie nauczyła się odpuszczać.
„Śpiewam bardziej sercem niż techniką. W sytuacji, kiedy jest dużo kabli, sprzętu, ludzi, świateł, wizualizacji, jest to bardzo trudne. Mogłabym po tylu latach trochę odpuścić, ale nie umiem”
— mówiła.
Na koniec dodała, że bycie artystą właściwie nigdy się nie kończy. Nawet po zejściu ze sceny trudno całkowicie wyłączyć głowę.
„Nie ma czegoś takiego, że wyłączam telefon o 17:00 i mam chill. Każdy projekt wymaga odpowiedniego przygotowania”
— podsumowała.
Edyta Górniak i jej rodzina - tak wyglądają
Edyta Górniak - jej życie to gotowy scenariusz, jest przecież nietuzinkową postacią, idealną do takich rzeczy jak film. Właśnie powstaje obraz o naszej gwieździe. Zobaczcie najbliższych z jej otoczenia.


