Na uroczystości Dnia Strażaka miało być uroczyście i godnie. Zamiast tego – konsternacja, drwiny i wstydliwe pytania: czy szef MSWiA Marcin Kierwiński był pijany podczas wystąpienia publicznego? Sam minister stanowczo zaprzecza, ale sposób, w jaki próbował gasić kryzys, wywołał jeszcze większe zamieszanie. To nie wszystko. Dziś na stronie resortu w mediach społecznościowych pojawił się pewien... bełkotliwy wpis. Internauci nie zostawili suchej nitki na jego szefie. Zobaczcie!
Podczas majowego przemówienia na Placu Marszałka Piłsudskiego w Warszawie Kierwiński mówił niewyraźnie, z trudem dobierał słowa, a jego głos był nienaturalnie przeciągnięty. Transmisja w sieci natychmiast wywołała poruszenie. Internauci ruszyli z komentarzami:
„Co on bredzi?”,
„Minister po głębszym?”,
„Wódka nie wybacza…”
Zamiast szybkiego i jednoznacznego wyjaśnienia – zaczęły się publiczne testy alkomatem, które sam minister udostępniał w Internecie. Do badania miało dojść… 20 minut po przemówieniu, w obecności funkcjonariuszy. Wynik? Rzekome 0,0 promila. Jakby tego było mało, Kierwiński udał się też do szpitala na badanie krwi – i ponownie: „czysto”.
Ale wiele osób zadaje sobie jedno pytanie: czy to naprawdę sposób, w jaki powinien zachowywać się szef MSWiA? Czy minister spraw wewnętrznych – odpowiedzialny m.in. za Policję, Straż Pożarną i bezpieczeństwo państwa – powinien nagrywać siebie z alkomatem i prowadzić medialne show, zamiast po prostu zadbać o profesjonalizm?
Dla niektórych to właśnie ta „akcja ratunkowa” była jeszcze bardziej kompromitująca niż samo wystąpienie. Bo nawet jeśli był trzeźwy – to wyglądało fatalnie.
Kierwiński wytłumaczył się później, że jego dziwny ton to wina „pogłosu i sprzętu nagłaśniającego”, a jego głos „rozchodził się dziwnie po placu”. Przypadek? Internauci pozostają sceptyczni. W dodatku sam dodał, że był „przeziębiony i zestresowany”, co zabrzmiało raczej jak desperacka próba usprawiedliwienia niż wiarygodne wyjaśnienie.
Co ciekawe, to nie pierwszy raz, gdy wokół Marcina Kierwińskiego pojawia się zamieszanie związane z wizerunkiem i kontrowersyjnym zachowaniem. Choć sam przyznał w jednym z wywiadów, że „bardzo mało pije”, to po tym występie trudno będzie zmazać złe wrażenie.
Sytuacja zrobiła się jeszcze bardziej absurdalna, gdy na oficjalnym profilu MSWiA w serwisie X pojawił się niezrozumiały, bełkotliwy wpis, który – jak zauważyli użytkownicy – przypominał stylistyką to, co usłyszeliśmy spod mikrofonu ministra.
„No tak, Kierwiński…”
– napisał jeden z komentujących. Wpis zniknął po kilkunastu minutach, ale screeny zostały w sieci na zawsze. Dla wielu to kolejny element układanki, który tylko pogłębia wizerunkowy kryzys resortu.


