Dokładnie rok temu Sławosz Uznański-Wiśniewski rozpoczął historyczną misję na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Dziś pierwszy polski astronauta wraca pamięcią do tamtych chwil, opowiada o emocjach towarzyszących startowi, niezwykłym widoku Ziemi i planach związanych z rozwojem polskiego sektora kosmicznego.
25 czerwca mija pierwsza rocznica startu misji IGNIS, dzięki której Sławosz Uznański-Wiśniewski zapisał się w historii jako pierwszy polski astronauta, który poleciał na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Choć od tamtych wydarzeń minęło już dwanaście miesięcy, przyznaje, że wspomnienia są wciąż niezwykle żywe.
– Tych emocji jest bardzo dużo, natomiast wszystkie je trochę pamiętam, jakby to było wczoraj
– powiedział w rozmowie z PAP.
Jak wspomina, największe emocje pojawiły się jeszcze przed startem rakiety, kiedy żegnał się z rodziną. Później przyszły kolejne etapy misji – sam start, wejście w stan nieważkości i pierwsze chwile na orbicie.
Jednym z najbardziej poruszających momentów okazało się spojrzenie na Ziemię z pokładu Międzynarodowej Stacji Kosmicznej.
– I to ten moment, kiedy zobaczyłem całą naszą planetę; ten horyzont 360 stopni dookoła, gdzie i misja, i to miejsce, w którym się znajdowaliśmy na pokładzie Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, stały się takie namacalne; to urzeczywistniło ten moment dla mnie
– wspomina astronauta.
To właśnie ten obraz najczęściej wraca do niego po zakończeniu misji.
– Widok Ziemi jest niesamowity. Dla mnie był bardzo zaskakujący. Starałem się sobie nie wyobrażać tego widoku, ani moich emocji wcześniej. Starałem się być obecny i przeżyć te emocje właśnie wtedy, po raz pierwszy, kiedy jestem w stanie spojrzeć na Ziemię
– dodał.
Astronauta przyznał również, że pobyt w kosmosie pozostawia ślad w organizmie. Mimo intensywnych przygotowań nie spodziewał się, jak mocno stan nieważkości wpłynie na jego ciało.
– Dzisiaj nie odczuwam żadnych efektów ubocznych misji kosmicznej. Natomiast te pierwsze godziny były dla mnie dość zaskakujące. Wiedziałem, że moje mięśnie osłabną. Zdawałem sobie sprawę, że grawitacja silnie oddziałuje na nasze ciało, ale nie spodziewałem się aż tak dużego efektu
– wyjaśnił.
Uznański-Wiśniewski uważa, że misja IGNIS może stać się impulsem do dalszego rozwoju polskich technologii kosmicznych. Jego zdaniem to dopiero początek drogi.
– Mam nadzieję, że będziemy je w odpowiedni sposób wykorzystywali, żeby za 5 czy za 10 lat być w zupełnie innym miejscu; bo nadal uważam, że to zdanie, którego dosyć często używałem przed misją, jest aktualne – że to jest dopiero początek, początek rozwoju technologii kosmicznych w Polsce
– podkreślił.
Wspominając pobyt na ISS, nie zabrakło również lżejszych akcentów. Astronauta przyznał, że sporym wyzwaniem było nauczenie się poruszania w stanie nieważkości, a codzienne czynności wyglądały zupełnie inaczej niż na Ziemi.
– Zabawne jest jedzenie w stanie nieważności, gdzie można jeść w każdej orientacji
– powiedział z uśmiechem.
Zapytany o kolejne marzenia po spełnieniu tego największego, odpowiedział krótko – chciałby jeszcze raz polecieć w kosmos. Liczy również, że doświadczenie zdobyte podczas misji będzie mógł wykorzystać w Polsce.
– Mam duże doświadczenie przede wszystkim w budowie technologii wdrożeniowych w przemyśle. Całe moje życie w ten sposób pracowałem i czekam na biorców tej wiedzy. Mam nadzieję, że będzie ich coraz więcej, a nasz sektor będzie coraz większy i mocniejszy na arenie europejskiej. Myślę, że nadal mamy dużą pracę do wykonania
– podsumował Sławosz Uznański-Wiśniewski.


