W Krakowie zbliża się referendum w sprawie odwołania prezydenta Aleksandra Miszalskiego, a atmosfera wokół głosowania robi się coraz bardziej gorąca. Według wielu komentatorów rząd Donalda Tuska i sprzyjające mu media robią wszystko, by frekwencja była jak najniższa, ponieważ tylko wtedy referendum będzie nieważne. I właśnie to budzi największe emocje.
Cisza w mediach ogólnopolskich. „Dlaczego nikt nie mówi o terminie?”#
Sprawą zainteresowała się nawet KRRiT, która zwróciła uwagę na brak rzetelnej informacji dla opinii publicznej. Mieszkańcy Krakowa zwracają uwagę, że ogólnopolskie media praktycznie nie informują:
• kiedy odbędzie się referendum,
• czego dotyczy,
• jakie są argumenty za i przeciw,
• dlaczego w ogóle zostało ogłoszone.
To o tyle zaskakujące, że mówimy o jednym z największych miast w Polsce i decyzji dotyczącej jego prezydenta.
I teraz do akcji wkracza on: pułkownik Bartłomiej Sienkiewicz#
W ostatnich dniach pojawiły się apele polityków, celebrytów, a nawet aktorów zaprzyjaźnionych z Koalicją 13 grudnia by… nie brać udziału w referendum.
Najgłośniejszy z nich to wystąpienie Bartłomieja Sienkiewicza, byłego ministra kultury, obecnie europosła. Sienkiewicz przekonuje, że referendum to „polityczna gra” i że mieszkańcy powinni je zbojkotować.
Komentatorzy zauważają, że to ten sam polityk, który w przeszłości był bohaterem głośnych kontrowersji, jak ta z podpaleniem budki pod ambasadą Rosji w Warszawie.
Kto jeszcze namawia do bojkotu?#
Według lokalnych źródeł i relacji mieszkańców, do grona osób apelujących o nieuczestniczenie w referendum dołączyli m.in.:
• lokalni radni Koalicji Obywatelskiej,
• politycy związani z obozem rządzącym,
• część miejskich aktywistów, którzy argumentują, że „to nie czas na zmianę prezydenta”.
Do niepójścia na referendum namawia również aktor Mateusz Janicki.

Wszystkie te apele mają jeden wspólny cel: obniżyć frekwencję.
Gdzie tu demokracja? „Zasady działają tylko wtedy, gdy są wygodne?”#
Krytycy takiej strategii zwracają uwagę, że referendum jest narzędziem demokracji, mieszkańcy mają prawo decydować o władzach miasta, a namawianie do bojkotu to de facto próba unieważnienia głosowania.
Pojawiają się głosy, że politycy, którzy na co dzień mówią o „standardach demokratycznych”, teraz zachęcają do ich obejścia, jeśli wynik mógłby być dla nich niekorzystny.
Referendum już w najbliższą niedzielę#
To kluczowa informacja, którą, jak twierdzą mieszkańcy, media ogólnopolskie pomijają. Tymczasem to właśnie w niedzielę krakowianie zdecydują, czy prezydent Miszalski pozostanie na stanowisku.


