Viki Gabor ma już 18 lat, wyprowadziła się od rodziców i zamieszkała w domu pod Warszawą, ale jednego zmieniać nie zamierza – świąt spędzanych z rodziną. Przy okazji zbliżającego się Bożego Narodzenia piosenkarka zdradziła kulisy swojej Wigilii i przyznała, że na jej stole próżno szukać części tradycyjnych potraw. Jedna decyzja szczególnie zaskakuje.
Viki Gabor od lat jest obecna w polskim show-biznesie. Publiczność poznała ją dzięki udziałowi w The Voice Kids, a ogólnopolską popularność zapewniło jej zwycięstwo w Eurowizja Junior. Od tego momentu regularnie pojawia się w programach telewizyjnych, koncertach okolicznościowych, wydarzeniach świątecznych i sylwestrowych.
Niedawno artystka przekroczyła symboliczną granicę dorosłości. Skończyła 18 lat, postawiła na samodzielność i wyprowadziła się z rodzinnego domu, zamieszkując pod Warszawą. Mimo tego święta Bożego Narodzenia spędzi w gronie najbliższych. Jak sama przyznaje, rodzinne tradycje są dla niej ważne – choć nie wszystkie wigilijne zwyczaje przyjmuje bez zastrzeżeń.
W rozmowach z mediami Viki uchyliła rąbka świątecznych tajemnic. Nie zdradziła, ile wydaje na prezenty dla bliskich, żartując, że „mama by ją zabiła”, ale bez większych oporów opowiedziała o tym, co pojawia się na jej wigilijnym stole. I tu zaczyna się zaskoczenie.
Wigilia w większości polskich domów oznacza post i tradycyjne menu: barszcz, pierogi, karpia czy ryby w różnych odsłonach. U Viki Gabor wygląda to inaczej. Piosenkarka przyznała wprost, że nie przepada za rybami ani za większością klasycznych świątecznych potraw. Rozwiązanie? Specjalne menu tylko dla niej...
– Ja muszę zjeść kurczaka. Ja lubię jeść mięso po prostu. Jeżeli ja nie zjem mięsa na święta, a ryby nie lubię, to ja będę głodna chodzić. Więc moja mama wie, że musi mi zrobić całego kurczaka
– mówiła artystka.
SERIO?!?!


