Kierowniczka sklepu Dino w Sochaczewie straciła pracę po tym, jak wpuściła Adriana Zandberga na interwencję poselską. Związkowcy mówią wprost: to odwet. A przypomnijmy, to właśnie po tej interwencji wyszło na jaw, w jak fatalnych warunkach pracują ludzie w marketach Dino. Teraz firma pozbyła się osoby, która odważyła się otworzyć drzwi.
Zandberg wszedł na kontrolę, kierowniczka wyleciała na bruk#
Związkowcy z OPZZ Konfederacja Pracy potwierdzili, że Katarzyna Kiwerska została zwolniona w połowie marca, niedługo po tym, jak pozwoliła posłowi wejść do sklepu i porozmawiać z pracownikami.
Interwencja dotyczyła zimna w sklepach, braków kadrowych i fatalnych warunków pracy. Po wszystkim, zamiast poprawy, przyszło wypowiedzenie.
Związkowcy nie mają wątpliwości: zwolnienie było karą za dopuszczenie posła do kontroli.
Pracownicy Dino od miesięcy alarmują o warunkach#
To nie jest pierwszy sygnał o problemach w sieci. W ostatnich tygodniach opisywaliśmy skargi pracowników na:
• lodowate sklepy,
• brak ogrzewania,
• presję i mobbing,
• niskie pensje i brak socjalu.
Interwencja Zandberga tylko potwierdziła to, o czym pracownicy mówili od dawna.
X.COM/ screenshotZwolniona kierowniczka była sygnalistką#
Według relacji związkowców i pracowników, Kiwerska była jedną z osób, które zgłaszały nieprawidłowości. Jej zwolnienie wygląda więc jak próba uciszenia niewygodnych głosów.
Dino ma teraz poważny problem wizerunkowy. Najpierw skandal z warunkami pracy, potem interwencja poselska, a teraz zwolnienie kierowniczki, która po prostu wpuściła posła do sklepu.
Całość wygląda jak klasyczny odwet i trudno to interpretować inaczej.


