Śledztwo dotyczące tragicznej śmierci posła Łukasza Litewki wciąż trwa. Prokuratura Okręgowa w Sosnowcu prowadzi szeroko zakrojone czynności mające na celu wyjaśnienie wszystkich okoliczności wypadku, do którego doszło w kwietniu tego roku w Dąbrowie Górniczej. Jak wynika z najnowszych informacji, śledczy analizują również przeszłość kierowcy podejrzanego o spowodowanie tragedii.
Do wypadku doszło 23 kwietnia 2026 roku. Łukasz Litewka, poseł Nowej Lewicy, poruszał się rowerem, gdy został potrącony przez samochód kierowany przez 57-letniego Sławomira K. Mimo podjętej pomocy życia polityka nie udało się uratować.
Prokuratura podkreśla, że obecnie koncentruje się na ustaleniu przyczyn, które doprowadziły do zjechania samochodu na tor jazdy rowerzysty. W ramach śledztwa analizowane są nagrania, opinie biegłych oraz stan zdrowia kierowcy. Równolegle badana jest także jego wcześniejsza działalność publiczna i życiorys.
Śledczy zaznaczają jednak, że analiza przeszłości podejrzanego jest standardowym elementem postępowania i ma pomóc w pełnym odtworzeniu okoliczności zdarzenia. Jednocześnie prokuratura nie potwierdza pojawiających się w przestrzeni publicznej spekulacji o ewentualnym politycznym motywie tragedii.
Sławomir K. usłyszał zarzut nieumyślnego spowodowania śmiertelnego wypadku. Mężczyzna przyznał się do zarzucanego mu czynu, jednak jego wyjaśnienia dotyczące przebiegu zdarzenia nie są jednoznaczne. W różnych momentach miał wskazywać na możliwość zasłabnięcia, zaśnięcia za kierownicą lub brak pamięci dotyczącej samego momentu wypadku.
Niedawno sąd rozpatrywał również wniosek podejrzanego o zwrot prawa jazdy. Wniosek został jednak oddalony, a zastosowany wcześniej środek pozostaje w mocy do czasu zakończenia postępowania.
Przed śledczymi wciąż wiele pracy. Kluczowe znaczenie dla dalszego biegu sprawy będą miały wyniki ekspertyz medycznych i technicznych, które mają odpowiedzieć na pytanie, dlaczego samochód kierowany przez Sławomira K. znalazł się na torze jazdy rowerzysty. Za nieumyślne spowodowanie śmiertelnego wypadku grozi kara do pięciu lat pozbawienia wolności.


