Przez kilka dni w akcję poszukiwawczą zaangażowane były dziesiątki policjantów, strażaków, psy tropiące, drony z termowizją, śmigłowiec i sonary. W czwartek wieczorem nadeszła wiadomość, że w lesie pod Lubniewicami odnaleziono ciało 56-letniego Witolda Płóciennika, jednego z najbardziej cenionych polskich operatorów filmowych.
Zaginął podczas odpoczynku nad jeziorem#
Płóciennik po raz ostatni był widziany 29 sierpnia w Lubniewicach w województwie lubuskim, gdzie przyjechał odpocząć nad wodą przed planowanym wyjazdem do matki w Zielonej Górze. Świadkowie widzieli go jeszcze w lokalnym sklepie i restauracji, skąd miał skierować się w stronę terenów leśnych. Bliskim zdążył wysłać jeszcze zdjęcia znad jeziora Lubiąż, a potem ślad po nim zaginął.

Gdy nie dotarł do matki ani nie stawił się na planie zdjęciowym nowej produkcji Netflixa, przy której miał pracować, koledzy z ekipy włączyli się w poszukiwania. Akcja objęła ląd, wodę i powietrze. W teren ruszyły psy tropiące, quady, drony z termowizją, policyjny śmigłowiec oraz ratownicy WOPR. W czwartek, 3 września, poszukiwania dobiegły tragicznego końca. Ciało odnaleziono w trudno dostępnym, bagnistym kompleksie leśnym w pobliżu jeziora Krzywe. Tożsamość zmarłego potwierdził członek rodziny, a na miejscu przez wiele godzin pracowała prokuratura. Śledczy nie wykluczają na razie żadnego scenariusza. Dokładna przyczyna i okoliczności śmierci mają zostać ustalone podczas sekcji zwłok.
Kariera, która zachwycała krytyków#
Witold Płóciennik był absolwentem Wydziału Operatorskiego słynnej łódzkiej Szkoły Filmowej, którą ukończył w 1995 roku, oraz członkiem Stowarzyszenia Autorów Zdjęć Filmowych. Jego pierwszym pełnometrażowym dziełem były zdjęcia do „Moich pieczonych kurczaków” Iwony Siekierzyńskiej z 2000 roku. Przez ćwierć wieku pracy stworzył wizualną stronę wielu uznanych polskich produkcji, a w jego dorobku znalazły się między innymi „Wymyk” Grzegorza Zglińskiego, „Za niebieskimi drzwiami” Mariusza Paleja (nagradzany na festiwalach w Birmingham i Vancouver), „Jak pies z kotem” Janusza Kondratiuka, a także „Cała zima bez ognia”, „Mistrz”, „Święto ognia” czy „Przepiękne!”.

Największe uznanie przyniosły mu jednak zdjęcia do filmu „Ikar. Legenda Mietka Kosza” Macieja Pieprzycy, za które w 2020 roku otrzymał nagrodę na Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. W tym samym roku doceniono go również Nagrodą Główną w Konkursie Filmów Polskich prestiżowego festiwalu Camerimage, za zdjęcia do „Zieji” Roberta Glińskiego. Był też autorem zdjęć do popularnych seriali telewizyjnych, w tym „Paradoksu”, „Stulecia Winnych”, „Klangora”, „Idź przodem, bracie” czy „Ołowianych dzieci”, a za pracę na planach spektakli Teatru Telewizji otrzymywał nagrody na Festiwalu „Dwa Teatry”.
Środowisko filmowe w żałobie#
Wiadomość o śmierci cenionego twórcy poruszyła całe polskie środowisko filmowe. Płóciennik był w trakcie realizacji zdjęć do nowego serialu kryminalnego i to właśnie na ten plan miał wrócić po weekendowym wypoczynku. Zamiast tego jego koledzy z ekipy spędzili ostatnie dni na poszukiwaniach, które zakończyły się w najgorszy możliwy sposób.


