Wojciech Mann – legenda polskiego radia i telewizji – to nazwisko, które dla wielu pokoleń słuchaczy stało się synonimem inteligentnej, barwnej i pełnej humoru komunikacji radiowej. Jego charakterystyczny głos i niepowtarzalny styl sprawiły, że stał się jednym z najbardziej rozpoznawalnych dziennikarzy w Polsce.
Mniej znanym, choć niezwykle ważnym wątkiem w życiu Manna jest rola ojca – i to nie tylko w sensie prywatnym, ale też zawodowym. Wojciech Mann ma jedynego syna, Marcina, którego doczekał się z trzecią żoną, Ewą Bańską. Jak sam radiowiec przyznaje, syn był jego jedynym dzieckiem, co tylko potęgowało emocje związane z jego dorastaniem:
„To zawsze jest przeżycie, tym bardziej że to mój jedynak. Byłem takim może nawet za bardzo zachwyconym ojcem.”
Marcin Mann nie pozostał w cieniu sławnego ojca – zdecydował się pójść w jego ślady i związać swoje życie z radiem. Już w 2012 roku dał się poznać publiczności, kiedy wraz z ojcem poprowadził koncert podczas festiwalu w Opolu, a później zaczął współpracę z Radiem Nowy Świat, gdzie prowadzi audycje takie jak „Próbny lot”, „Poranna Manna” czy „Personal Bigos”.
Relacja między ojcem a synem nie jest jednak pozbawiona napięć i żywych dyskusji, co otwarcie przyznaje sam Wojciech Mann. Z charakterystycznym humorem i szczerością opowiadał o tym, że choć bardzo ceni współpracę z Marcinem, ich dialog bywa gorący:
„Praca z latoroślą nie jest łatwa z definicji. Ponieważ latorośl, to oznacza w tym przypadku syna, bywa pyskata, oporna i ma swoje zdanie.”
W jednym z wywiadów przyznał także, że kiedy Marcin dorastał i stawał się coraz bardziej samodzielny, Wojciech uważał go za najlepszego asystenta i dopełnienie swojego pracy:
„Kiedy Marcin dorastał i robił się coraz bardziej samodzielny, uważałem, że jest moim najlepszym asystentem i dopełnieniem.”
Jednak Mann Senior nie ukrywa, że ich relacja nie zawsze była idealna i bywa, że Marcin nie potrzebuje jego rad:
„Marcin nie jest przykładnym synkiem z czytanek… Skrzętnie ukrywa to, że jestem dla niego autorytetem. Bywam tym załamany.”
To ironiczne i jednocześnie czułe wyznanie pokazuje, jak złożona może być relacja między dwiema osobowościami medialnymi, z których jedna próbuje stworzyć własną tożsamość, a druga – nadal pełni rolę mentora.
Wielu fanów Manna obawiało się, że obecność syna w radiu może być postrzegana jako „korzyść rodzinnych koneksji”, ale zarówno Wojciech, jak i Marcin jasno podkreślają, że młody dziennikarz musi być rozpoznawalny jako Marcin, a nie tylko jako „syn Manna”:
„Jeśli wytrzyma w radiu, bo to różnie bywa, to musi być rozpoznawalny jako Marcin, a nie jako tylko syn Manna.”
Jeśli spojrzeć na ich wspólną pracę i publiczne wypowiedzi, widać, że ojcowska duma łączy się u Wojciecha Manna z realistycznym spojrzeniem na rozwój zawodowy syna. Chociaż zdarzają się tarcia i różnice opinii, to więź między nimi oparta jest na wzajemnym szacunku i fascynacji radiem – medium, które łączy ich pasje i daje przestrzeń do wspólnej opowieści.


