Sep 7, 2026 5:01 PM

Szczekanie Dominiki Chorosińskiej podczas wystąpienia Władysława Kosiniaka-Kamysza w Sejmie wywołało falę komentarzy. Pani poseł PiS wyjaśniła później, że w ten sposób nawiązywała do głośnej sprawy z Kłodzka. Zachowanie parlamentarzystki skrytykowali nie tylko politycy koalicji rządzącej. Tobiasz Bocheński przeprosił za incydent, a Mateusz Morawiecki przyznał, że rozumie intencje, ale sam „takich środków wyrazu” by nie użył.

Do nietypowej sytuacji doszło w piątek, 4 września, podczas posiedzenia Sejmu. Kiedy z mównicy przemawiał wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz, z ław poselskich zaczęły dobiegać odgłosy przypominające szczekanie psa. Na dostępnych nagraniach widać, że wydawała je m.in. Dominika Chorosińska. W stenogramie sejmowym „hau, hau” zapisano jednak jako „głos z sali”, bez przypisania go konkretnej osobie.

Nagranie szybko zaczęło krążyć w mediach społecznościowych. Sama pani poseł postanowiła następnie wyjaśnić, co chciała w ten sposób przekazać.

Chorosińska tłumaczy swoje zachowanie

„Jedyny język jaki rozumieją Donald Tusk i Władysław Kosiniak-Kamysz to szczekanie psów z Kłodzka”

– napisała Chorosińska na platformie X.

Poseł nawiązała w ten sposób do sprawy Kamili L., byłej działaczki lokalnych struktur Platformy Obywatelskiej, skazanej w marcu na 6,5 roku więzienia m.in. za nieudzielenie pomocy małoletniej pokrzywdzonej przestępstwem seksualnym oraz znęcanie się nad zwierzętami. Jej mąż został skazany na 25 lat więzienia. Prokuratura złożyła apelację dotyczącą wyroku Kamili L.

To właśnie ten kontekst – jak wynika z późniejszego wpisu Chorosińskiej – miał stać za jej zachowaniem na sali sejmowej.

Morawiecki: „Nie użyłbym takich środków”

O sprawę został zapytany Mateusz Morawiecki w programie „Gość Radia ZET”. Były premier zaznaczył, że nie widział incydentu osobiście, ale zna jego kontekst.

– Rozumiem, że miało to przypomnieć aferę pedofilską z Kłodzka

– powiedział. Jednocześnie zastrzegł: – Ja bym takich środków wyrazu oczywiście nie użył.

Morawiecki został również zapytany, czy po wydarzeniach w Sejmie żałuje powierzenia Chorosińskiej stanowiska ministra kultury i dziedzictwa narodowego w swoim trzecim rządzie pod koniec 2023 roku.

– Nie żałuję – odpowiedział. Zachowanie pani poseł określił jako błąd wynikający z emocji, ale nie wycofał się z oceny swojej ówczesnej decyzji personalnej.

Bocheński przeprosił. „Powinniśmy mierzyć wyżej”

Znacznie dalej w ocenie sytuacji poszedł wiceprezes PiS Tobiasz Bocheński.

– Mogę przeprosić. Nie powinno mieć to miejsca

– powiedział polityk w Polsat News. Jak podkreślił, politycy „powinni mierzyć wyżej”.

Krytyczne słowa ze strony przedstawiciela kierownictwa PiS pokazują, że również wewnątrz partii zachowanie Chorosińskiej nie spotkało się z jednoznaczną obroną.

Zdecydowanie zachowanie pani poseł ocenił również Władysław Kosiniak-Kamysz, podczas którego przemówienia doszło do całego zdarzenia.

„Trudno o bardziej wymowny obraz politycznej degradacji i upadku całego PiS”

– stwierdził wicepremier.

Głos zabrała także przewodnicząca sejmowej Komisji Etyki Poselskiej Elżbieta Burkiewicz. Zapowiedziała analizę nagrań i poinformowała, że jeśli do komisji nie trafi wniosek dotyczący sprawy, może złożyć go jej klub.

– Pani poseł Chorosińska przynosi wstyd Sejmowi i pozostałym posłom

– oceniła Burkiewicz w rozmowie z „Faktem”.

Sprawa może więc mieć dalszy ciąg nie tylko w politycznych komentarzach. W poniedziałek pojawiły się informacje, że zachowaniem Chorosińskiej ma zająć się także PiS, a incydent może trafić przed Komisję Etyki Poselskiej.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy