Apr 24, 2026 11:30 AM
Updated May 9, 2026 4:29 AM

Po śmierci Łukasza Litewki w sieci pojawiły się komentarze łączące tragiczne zdarzenie z nagłaśnianą przez niego sprawą z Kłodzka. Polityk publikował materiały i pisał: „To, co wydarzyło się w Kłodzku, nie mieści się w granicach słowa ‘człowiek’”. Internauci przypominają jego wpisy i działania, wskazując na okoliczności ujawnienia sprawy oraz jej skalę.

Sprawa Kamili L. i jej męża z Kłodzka wywołała szeroką reakcję opinii publicznej. Para została skazana za wieloletnie krzywdzenie dziecka oraz znęcanie się nad zwierzętami. Do sprawy odnosił się również śp. Łukasz Litewka, który nagłaśniał ją w mediach społecznościowych.

Jak wskazywał, materiały dowodowe były wyjątkowo drastyczne.

„Biegli, którzy zapoznali się z materiałem, musieli otrzymać opiekę psychologa. Zgodnie stwierdzili, że tego się nie da zapomnieć”

– napisał.

Poseł zdecydował się także na publikację wizerunków skazanych bez ich anonimizacji. Tłumaczył to wprost:

„Wrzucam bez pasków na oczach, bo jak nagrywasz, gdy krzywdzisz zwierzę i wysyłasz dalej, to chyba nie wstydzisz się tego”.

W innym fragmencie podkreślił:

„To, co wydarzyło się w Kłodzku, nie mieści się w granicach słowa ‘człowiek’, więc nie będę tutaj nazywać tak nikogo”.

Po śmierci Łukasza Litewki w internecie pojawiły się liczne komentarze odnoszące się do jego aktywności w tej sprawie.

„Za dużo wiedział i mówił” – napisał jeden z użytkowników.

„Przypadek? Nie sądzę, trzeba to wyjaśnić” – czytamy w innym wpisie.

„Nagłaśniał sprawę z Kłodzka i nagle ginie. To budzi pytania” – komentowano.

W przestrzeni publicznej trwa dyskusja zarówno o samej sprawie z Kłodzka, jak i o granicach publikowania wizerunków osób skazanych oraz o odpowiedzialności za formułowanie hipotez po tragicznych wydarzeniach.

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy