Upublicznienie tzw. teczek Epsteina ponownie rozpaliło emocje wokół znanych nazwisk. Wśród ujawnionej korespondencji znalazły się prywatne wiadomości Soon-Yi Previn, żony Woody Allen. Ich treść — w tym słowa „Powinna się wstydzić” — wywołała falę krytyki i postawiła autorkę w bardzo niekorzystnym świetle.
Gdy Departament Sprawiedliwości USA zdecydował się odtajnić tysiące dokumentów związanych z Jeffreyem Epsteinem, opinia publiczna spodziewała się wstrząsu. I faktycznie — wśród maili, zdjęć i nagrań znalazła się korespondencja, która błyskawicznie obiegła media na całym świecie. Chodzi o wiadomości wymieniane przez Epsteina z Soon-Yi Previn.
Jedna z wiadomości, wysłana we wrześniu 2016 roku, dotyczyła głośnej wówczas afery z udziałem byłego kongresmena Anthonego Weinera. Previn w ostrych słowach odniosła się do nieletniej ofiary sekstingu — fragment tego maila dziś budzi największe emocje:
„Uważam, że to, co zrobiła ta 15-latka, było obrzydliwe. Nienawidzę kobiet, które wykorzystują facetów, a ona zdecydowanie do nich należy. Doskonale wiedziała, co robi i jak bezbronny jest [Weiner], i złapała go jak rybę na przynętę. Jaką ma wymówkę, żeby być nikczemną i obrzydliwą osobą, która żeruje na słabszych? Taka manipulacja z jej strony. Powinna się wstydzić...”
To właśnie ten fragment korespondencji stał się jednym z najbardziej komentowanych elementów ujawnionych dokumentów. Krytycy zwracają uwagę nie tylko na brutalny język, ale przede wszystkim na fakt, że słowa te dotyczą nieletniej ofiary.
W ujawnionej korespondencji pojawiają się także odniesienia do wieloletnich kontrowersji wokół relacji Soon-Yi Previn i Woody’ego Allena. Przypomnijmy — reżyser poznał swoją przyszłą żonę, gdy miała 11 lat i była adoptowaną córką jego ówczesnej partnerki, Mii Farrow. Oboje konsekwentnie podkreślają, że ich związek rozpoczął się dopiero w dorosłości Previn, jednak temat od lat wraca w medialnych dyskusjach.
Upublicznione dokumenty nie zawierają nowych zarzutów karnych, ale pokazują kulisy prywatnych rozmów i poglądów, które dotąd pozostawały poza zasięgiem opinii publicznej. Dla wielu to wystarczyło, by spojrzeć na znane postaci z zupełnie innej perspektywy...


