Premier zwołał sztab kryzysowy ponad DOBĘ po tym, jak tysiące kierowców utknęło na trasie S7 w śnieżnym paraliżu. Zdjęcie ze spotkania opublikował w Sylwestra po godzinie 18:30, gdy dramat trwał od poprzedniego dnia. Internauci zdjęcie porównali do narady „w sztabie Friedricha Paulusa w czasie bitwy o Stalingrad...”. „A i tak zima go pokonała” - przypominają. W tym czasie ludzie stali w zaspach bez jedzenia i picia. Czy Tusk przespał wołanie o pomoc?
Donald Tusk, podobno znany ze swojego wczesnego chodzenia spać, może po prostu przespał medialne doniesienia i apel tysięcy ludzi uwięzionych w samochodach na trasie S7? W tym czasie w drogowej pułapce tkwiło tysiące osób, często rodzin z dziećmi, podczas gdy pługi i piaskarki wciąż nie wyjeżdżały na trasy, mimo że prognozy pogody były znane już kilka dni wcześniej. W komentarzach dominowało pytanie: „Czy naprawdę nikt nie mógł zareagować wcześniej?”
S7 sparaliżowana. Tysiące ludzi w samochodach, a pomoc nie nadjeżdżała#
Dramat zaczął się 30 grudnia. Na trasie S7 kierowcy stali godzinami w zaspach, bez możliwości zawrócenia, bez komunikatów, bez wsparcia. W mediach społecznościowych pojawiały się relacje:
„Stoimy z dziećmi od kilku godzin, zero komunikatów”.
„Nie ma ani pługu, ani piaskarki. Jakby nikt nie wiedział, że będzie śnieg”.
„Ludzie zaczynają chodzić od auta do auta, pytając, czy ktoś ma wodę”.
Mimo że alerty pogodowe były wysyłane już 30 grudnia, kierowcy z problemem zostali sami.

„Sztab kryzysowy” dopiero po 24 godzinach#
31 grudnia o 18:32 premier publikuje zdjęcie z Rządowego Centrum Bezpieczeństwa. W tle: flaga Polski, flaga UE, poważne miny, komputer, mikrofony, a w podpisie:
„Ktoś czuwa, by bawić mógł się ktoś”.
Nasuwa się jednak pytanie, dlaczego nie zareagowano od razu, gdy media trąbiły o tragedii tych ludzi?
Internet nie uwierzył#
„Narada jak w sztabie Friedricha Paulusa w czasie bitwy o Stalingrad… A i tak zima go pokonała”
„Dzisiaj nie w kryzysowej bluzie?”
„Jak nic się nie robi przez cały rok, to w ostatni dzień udaje się, że coś się robi”.
Komentarze pod postem były bezlitosne, a wielu użytkowników pytało: dlaczego sztab zebrał się dopiero po ponad dobie?
Rolnicy pomagali, służb nie było widać#
W relacjach kierowców powtarzał się jeden motyw: pomagali rolnicy, nie służby.
„Podziękowania i brawa to należą się rolnikom, którzy pomagali kierowcom wyjechać, wyciągając samochody, odśnieżając drogi. Robili to bezinteresownie, poświęcając swój czas, ciągnikami ‘za miliony’, bo państwo nie wysłało pługów i piaskarek, a winę zrzuciło na kierowców Tirów”
— napisała pod postem Joanna.
Wielu kierowców potwierdzało to samo: ciągniki pojawiały się szybciej niż pługopiaskarki.
Warszawa też sparaliżowana. „Takich warunków nie było od zimy stulecia”#
Nie lepiej było w stolicy. Przez dwa dni warszawskie ulice wyglądały jak zasypane drogi na odludziu. Na jezdniach nie było widać oznaczeń, a kierowcy wjeżdżali na siebie, bo nie wiedzieli, gdzie kończy się ich pas. Chodniki również nie były odśnieżone, więc piesi ślizgali się jak na lodowisku.
Dopiero po licznych apelach mediów sytuacja zaczęła się poprawiać.
Starsze osoby komentowały, że:
„Takich warunków nie było nawet podczas zimy stulecia”.
W sieci pojawiają się powtarzające się pytania nie tylko kierowców: dlaczego reakcja była tak późna? Dlaczego służby nie były przygotowane, skoro alerty były już kilka dni wcześniej? Dlaczego kierowcy zostali bez informacji i pomocy i dlaczego sztab zebrał się dopiero po ponad dobie?
To nie są pytania polityczne — to pytania ludzi, którzy utknęli w śniegu.
Jaki mamy klimat, każdy wie. Śnieżna zima nie powinna nas dziwić, a tym bardziej zaskakiwać. Mamy prawo do swobodnego przemieszczania się po kraju, a obowiązkiem państwa jest zapewnić nam bezpieczne do tego warunki. Tu nie ma co zwalać na pogodę, bo to żywioł, który da się przewidzieć. Tu zawiodło państwo i podległe mu służby. Może następnym razem, Tusk będzie miał lżejszy sen?


