„Po prostu nie było miłości od pewnego czasu” – mówi Michał Koterski, otwierając się na temat rozpadu małżeństwa i decyzji, która dojrzewała w ciszy, z dala od kamer.
Aktor był gościem podcastu Cypriana Majchera, gdzie po raz pierwszy tak otwarcie opowiedział o kulisach rozstania z Marcelą Leszczak. Jak przyznał, oboje bardzo długo próbowali utrzymać relację – głównie ze względu na syna. Wyjazdy, wspólne chwile i rodzinne zdjęcia miały przykryć to, czego już nie było między nimi.
„Jedyny błąd, jaki popełniliśmy, to to, że chcieliśmy być ze sobą dla dziecka”
– wyznał Koterski. Dodał, że w pewnym momencie oboje zorientowali się, iż powielają schemat znany mu z dzieciństwa, gdy obserwował rozpad związku swoich rodziców.
Aktor podkreślił, że w ich relacji nie było zdrad ani spektakularnych konfliktów.
„Nie było kłótni, była poprawna rodzina. Ale nie było nic poza tym”
– tłumaczył. Jak mówi, czasem ludzie trwają w związkach z wygody, strachu albo z obawy przed porażką, myląc spokój z bliskością.
Co zaskakujące, ważne refleksje przyszły do niego w czasie pobytu w więzieniu. To wtedy zrozumiał, że nawet na wolności można odebrać sobie ją samemu, tkwiąc w relacjach bez perspektyw i bez miłości.
„Nie możemy żyć na wpół”
– zaznaczył.
Choć inicjatywa rozstania wyszła początkowo od niego, oboje byli zgodni co do tego, że tak dłużej być nie może. Formalnie to Marcela złożyła pozew, a najtrudniejszym momentem było poinformowanie syna Fryderyka.
„To był dla niego ciężar”
– wspominał Koterski, opisując rozmowę w parku i emocje dziecka, które trzeba było otoczyć szczególną troską.
Aktor podkreślił, że brak publicznych oskarżeń i awantur to świadomy wybór.
„Musimy się zaopiekować emocjami naszego syna”
– zaznaczył. Dla niego to najważniejsza lekcja po rozstaniu i coś, czego nie chciałby już nigdy powtarzać.


