Marcin Kydryński (57 l.) poleciał na Kubę z obawami, ale to, co zobaczył na miejscu, kompletnie zmieniło jego nastawienie. W emocjonalnym wpisie z Hawany opisuje miasto, które miało być „widmem”, a okazało się pełne życia, muzyki i zmysłowego chaosu. „Jakie szczęście być tu raz jeszcze” — pisze, zachęcając innych, by również przyjechali i pomogli podnieść miasto z kryzysu.
Hawana, której się nie spodziewał#
„Moi drodzy, tu ‘Wasz człowiek w Hawanie’. Lękałem się tej podróży. Niepotrzebnie”
— zaczyna Kydryński. Przyznaje, że przed wyjazdem czytał doniesienia o mieście, które rzekomo przestało funkcjonować. Na miejscu zobaczył coś zupełnie innego. Hawana żyje i... to intensywnie. Ulice są oświetlone, dzieci tańczą, a sobotnie Prado gromadzi tłumy. Z bulwaru Malecon widok „mąci w głowie”, a Colon i Centro Havana, jego ulubione „najszemrańsze dzielnice”, pozostają przyjazne i bezpieczne nawet po zmroku.
Marcin Kydryński/ FacebookW jego opisie pojawiają się sceny jak z filmu: gwar San Rafael, muzyka z każdego kąta, hamburgery z ulicznych stoisk i homary w restauracjach. A na Plaza Vieja, tuż obok pomnika Chopina, ktoś gra na trąbce… „Rotę”.
Miasto, które podnieca i żebrze jednocześnie#
Kydryński nie ukrywa, że Hawana to miejsce pełne kontrastów.
„Hawana jest wystawna i wyuzdana. Uboga i zmęczona. Głośna. Zmysłowa. Brudna. Kruszy się i murszeje. Podnieca i żebrze. Upada z wolna w ruinę. Wszystko jednocześnie.”
To właśnie ta mieszanka, piękna, chaosu i melancholii — sprawia, że dla niego miasto pozostaje „nieodmiennie oszałamiające”.
Mniej samochodów, czystsze powietrze i… ewakuowani turyści#
W drugiej części wpisu zauważa, że na ulicach jest mniej aut, a powietrze stało się wyraźnie zdrowsze.
„Ewakuowano turystów”
— pisze, choć dodaje, że ma nadzieję, iż to tylko chwilowe, bo to właśnie przyjezdni „decydują o losie wyspy”. Po chłodzie stycznia nie ma śladu, lipcowe upały jeszcze nie nadeszły, a on sam podsumowuje:
„Jakie szczęście być tu raz jeszcze.”
Marcin Kydryński/ Facebook„Przyjeżdżajcie! Zostawiajcie mnóstwo pieniędzy”#
W końcówce wpisu Kydryński przechodzi do otwartego apelu.
„Przyjeżdżajcie! Zostawiajcie mnóstwo pieniędzy, by dźwignąć to obłędnie piękne miasto, przywrócić mu przedrewolucyjny blask.”
Porównuje Hawanę do Rzymu, Paryża i Wenecji, podkreślając, że, podobnie jak one, powinna trwać wiecznie.
Anna Maria Jopek i Marcin Kydryński
Byli z sobą tyle lat... Wydawało się, że ich miłość przetrwa wiecznie.


