Brytyjskie tabloidy nie mają wątpliwości: nazwisko „York” stało się obciążeniem, a księżniczki Beatrice i Eugenie, choć same nie mają nic wspólnego ze skandalem Epsteina, „płacą za grzechy rodziców”. Według komentatorów to właśnie afera ich ojca i matki sprawia, że ich życie rodzinne, relacje i wizerunek są pod nieustanną presją. Pałac dystansuje się, media wracają do sprawy, a one same próbują żyć normalnie, choć cień przeszłości nie znika.
„To nie ich wina, ale one ponoszą konsekwencje”#
Eksperci cytowani przez prasę mówią, że nazwisko York „stało się toksyczne”, a afera Epsteina „uderza rykoszetem” w córki księcia Andrzeja. Ich życie rodzinne i małżeńskie jest „pod presją medialną”, choć nie ma żadnych dowodów na realne kryzysy. To klasyczna sytuacja, w której winni są rodzice, a płacą dzieci.

Presja, dystans Pałacu i niekończący się skandal#
Brytyjskie media zwracają uwagę, że księżniczki nie są zapraszane na część oficjalnych wydarzeń, a Pałac „minimalizuje ich widoczność”. Ich nazwisko pojawia się w kontekście maili Epsteina, co tabloidy natychmiast podchwytują, a każdy powrót sprawy księcia Andrzeja „uderza w ich wizerunek i życie prywatne”.
Afera Epsteina wraca jak bumerang#
W ostatnich miesiącach brytyjskie media znów opublikowały nowe maile księcia Andrzeja, analizy jego relacji z Epsteinem i komentarze ekspertów o „największym kryzysie wizerunkowym monarchii od dekad”.
Za każdym razem, gdy temat wraca, Beatrice i Eugenie znów trafiają na nagłówki, choć nie mają z tą sprawą nic wspólnego.

Toksyczne nazwisko York to dziś, jak piszą brytyjskie tabloidy, największy problem księżniczek.


