Uzależnienia, duchowa przemiana, a teraz bolesny finał małżeństwa. Michał Koterski zamknął jeden z najtrudniejszych rozdziałów w swoim życiu. Aktor, który od lat otwarcie mówi o trzeźwości i wierze, musiał zmierzyć się z rozpadem związku z Marcelą Leszczak. Choć 2025 rok przyniósł mu rozwód i osobiste straty, Koterski nie ukrywa, że w nowy rok wchodzi z nadzieją, spokojem i przekonaniem, że nawet najboleśniejsze doświadczenia mają sens.
Życie Michała Koterskiego od dawna przypomina scenariusz filmu z ostrymi zwrotami akcji. Przez lata zmagał się z uzależnieniem od alkoholu i narkotyków, a jak sam przyznawał, prawdziwy przełom nastąpił dopiero po trzydziestce. To wtedy zdecydował się na radykalną zmianę i dziś konsekwentnie podkreśla, że żyje w trzeźwości, z dala od używek.
Jego metamorfoza nie ograniczyła się jednak do stylu życia. Koterski od lat mówi też o głębokim zwrocie duchowym. Regularnie opowiada o wierze, bierze udział w pielgrzymkach i publikuje religijne refleksje, nie ukrywając, że to właśnie relacja z Bogiem pomogła mu wyjść z nałogów i poukładać codzienność.
Ostatnio znów znalazł się na ustach wszystkich – tym razem nie za sprawą ról czy projektów zawodowych. W listopadzie do sądu trafił pozew rozwodowy, a małżeństwo z Marcelą Leszczak oficjalnie dobiega końca. Para, uznawana dotąd za jedną z bardziej zgranych w polskim show-biznesie, święta spędziła już osobno.
Nowy rok przyniósł jednak coś charakterystycznego dla Koterskiego – szczerość i spokój. Aktor przyznał, że minione miesiące były trudne, ale nie zamierza rozpamiętywać porażek.
– „Mimo że 2025 to nie był dla mnie łatwy rok, w 2026 patrzę z ufnością. Wiem, że wszystko w życiu jest po coś. Czasami trzeba coś stracić, żeby odnaleźć właściwy kierunek”
– napisał.
Brzmi jak deklaracja człowieka po przejściach, który wierzy, że najcięższe próby mogą stać się początkiem czegoś nowego. Czy 2026 rzeczywiście okaże się „jego rokiem”? Jedno jest pewne: Misiek Koterski nie wchodzi w niego bezradnie, lecz z wiarą i doświadczeniem.


