David Wildstein opublikował długi, emocjonalny wpis, w którym rozlicza feministki z „Gazety Wyborczej” i ich podejście do Marty Nawrockiej. Padają ostre słowa o hipokryzji, klasizmie i nagłej fascynacji Lechem Wałęsą. „W 24 godziny z potwora stał się bohaterem” — pisze publicysta.
David Wildstein zamieścił na Facebooku obszerny wpis, w którym punkt po punkcie rozprawia się z narracją feministek związanych z „Gazetą Wyborczą”. Pretekstem stała się ich krytyka Marty Nawrockiej oraz, jak relacjonuje Wildstein, próba udowodnienia, że nie ma w tym klasizmu.

W swoim poście, Wildstein bierze na celownik feministki związane z „Gazetą Wyborczą”, które, jak relacjonuje, tłumaczą, dlaczego Marta Nawrocka „nie pasuje” do Pałacu Prezydenckiego.
„Panie Feministki z Wyborczej znowu dały głos i wytłumaczyły, czemu nie lubią Nawrockiej... Bo nie jest jak Wałęsa.”
Publicysta nie kryje ironii. Pisze, że feministka z GW przedstawia Wałęsę jako przykład „elegancji, szyku i dostojeństwa”, podczas gdy Nawrocka ma być dla niej kimś z „za niskich progów”. Wildstein podsumowuje to tak:
„Tak, nie jest klasistką, bo, w swej łaskawości, zaakceptowała (…) jako prezydenta Lecha Wałęsę.”
W dalszej części przypomina, że przez lata „Wyborcza” miała Wałęsę traktować jak wroga:
„Uznawała go za idiotę, agenta, alkoholika, przemocowca, opowiadała, jak to bije żonę (...) określała go mianem populisty, bandziora etc.”
A potem, jak twierdzi, nastąpił gwałtowny zwrot:
„Wiecie, kiedy się w nim zakochała? Kiedy okazał się agentem. Kiedy wyszło, że donosił. I już. W 24 godziny z potwora stał się bohaterem. A cała czereda (...) padła przed nim na kolana.”
Według publicysty jedna z komentatorek miała tłumaczyć, że skoro środowisko GW „zaakceptowało” Lecha Wałęsę, to nie można go oskarżać o pogardę wobec osób spoza elit.

Wildstein rozszerza swoją krytykę także na inne media, które określa jako „klony” GW. Wymienia TVN, „Newsweek” i „Politykę”. W jego ocenie to środowisko działa według prostego schematu:
„Sprodukujcie jakieś dokumenty, że donosiliście (…) potem oplujcie Kaczyńskiego i w 24h z wrogów demokracji staniecie się największymi autorytetami.”
Cały wpis jest utrzymany w ostrym, konfrontacyjnym tonie. Wildstein nie próbuje łagodzić przekazu — przeciwnie, celowo podkreśla swoją ocenę medialnych standardów i politycznych sympatii środowisk, które krytykuje.
To jeden z tych tekstów, które natychmiast stają się paliwem dla kolejnych dyskusji, bo uderza w sam środek sporu o to, kto dziś naprawdę nadaje ton debacie publicznej.


