Jeszcze wczoraj internet płonął po tym, jak były poseł Jacek Protasiewicz bez oporów i wulgarnie zaatakował dziennikarza TV Republika, Marcina Dobskiego. Straszenie śmiercią na wzór Mussoliniego, rynsztokowe wyzwiska i czysta agresja – tak wyglądał ten publiczny lincz. Dzisiaj nastąpił jednak szokujący zwrot akcji.
Poszło o nowy stołek #
Wszystko zaczęło się od wielkiego powrotu Protasiewicza na intratną posadę. Media ujawniły, że były polityk związany z PSL, pod koniec 2025 roku wygrał konkurs na dyrektorskie stanowisko w szpitalu powiatowym w Lipnie.
Marcin Dobski nie wytrzymał i skomentował to złośliwie na platformie X:
„Wszyscy narzekacie na władzę w kontekście ochrony zdrowia, tymczasem szpital w Lipnie uratował życie Protasiewiczowi”
– zakpił dziennikarz.
Wtedy u byłego posła puściły wszelkie hamulce. W sieci rozpętało się prawdziwe piekło!

Amok byłego posła#
Protasiewicz wpadł w furię. Odpowiedział serią agresywnych, wulgarnych wpisów i personalnych ataków. Internautom opadły szczęki, gdy polityk zaczął pisać o... wieszaniu Dobskiego jak dyktatora Benito Mussoliniego!
„Zwariował całkiem ten Protasiewicz”
– komentował zszokowany dziennikarz, a w sieci grzmiało od żądań, by ktoś w końcu odciął polityka od telefonu.
Nagłe przeprosiny. Co się stało?#
Dzisiaj rano nastąpił zwrot o 180 stopni. Emocje opadły, a agresor nagle potulnie spuścił głowę. Protasiewicz jako pierwszy opublikował przeprosiny:
„Może i masz pan rację. Nie tykamy nikogo poza nami dwoma, za wczorajsze wpisy, które uznaje pan za groźby – przepraszam”
– napisał skruszony były poseł.
Na reakcję Dobskiego nie trzeba było długo czekać. Dziennikarz postanowił zakończyć tę telenowelę.
„Jacku, przyjmuję przeprosiny. Przekaż młodej, że też mnie poniosło, niepotrzebnie ją wmieszałem w męskie kuksańce”
– odpisał Dobski.


