May 24, 2026 11:45 AM

Andrij Hawryliw, ukraiński influencer, pokonał sportowym autem ponad 8 km trasy objętej zakazem ruchu w Tatrzańskim Parku Narodowym i opublikował film z wycieczki. Policja wystawiła mu mandat za 100 zł. Po interwencji premiera i ministra sprawa nabrała zupełnie innego wymiaru.

W piątek wieczorem ukraiński influencer Andrij Hawryliw opublikował na TikToku nagranie, na którym sportową Corvettą podjeżdża pod samo schronisko przy Morskim Oku. Na zdjęciach pozuje z partnerką na tle samochodu zaparkowanego nad jeziorem. Post zaczął krążyć błyskawicznie. W sobotę sprawą zajął się premier i minister spraw wewnętrznych. Kara 100 zł to już przeszłość, teraz na stole leży pięcioletni zakaz wjazdu do Polski i całej strefy Schengen.

Co się wydarzyło

Do zdarzenia doszło w nocy z czwartku na piątek, 22 maja. Hawryliw wjechał na drogę prowadzącą do Morskiego Oka w Tatrzańskim Parku Narodowym, gdzie obowiązuje bezwzględny zakaz ruchu prywatnych pojazdów. Pokonał ponad 8 km trasy objętej zakazem, dotarł niemal pod schronisko i opublikował całość w mediach społecznościowych jako relację z podróży po Polsce.

W opisie pod zdjęciem napisał:

„Jesteśmy pierwszymi ludźmi w historii, którzy podjechali samochodem do Morskiego Oka. Było to jedno z miejsc, do których chcieliśmy dotrzeć podczas tej podróży, a wszyscy znajomi i przyjaciele mówili, że do Morskiego Oka nie da się dojechać samochodem.” 

Policja zatrzymała go przy szlabanie na Palenicy Białczańskiej już w drodze powrotnej. Influencer okłamał funkcjonariuszy, twierdząc, że zaraz za szlabanem zawrócił, a nawigacja go źle poprowadziła. Na tej podstawie wystawiono mu mandat w wysokości 100 zł i 8 punktów karnych – choć taryfikator za to wykroczenie przewiduje karę do 5 tysięcy złotych.

„Nie zauważyłem znaku”  – tłumaczenia influencera

Gdy sprawa stała się medialna, Hawryliw opublikował przeprosiny. Tłumaczył, że nie zauważył znaku zakazu i był przekonany, że dotarcie samochodem do Morskiego Oka jest po prostu fizycznie niemożliwe ze względu na górskie ukształtowanie terenu.

„Chcę przeprosić Polaków, bo po prostu nie wiedziałem, że nie wolno tam wjeżdżać. Myślałem, że to dlatego, że po prostu nie ma tam drogi, bo to góry. Ale kiedy dotarłem do Morskiego Oka, zobaczyłem, że jest droga i pojechałem nią.” 

Dodał też, nawiązując do kary: „Być może w pewnym sensie to wyjątkowe zdjęcie było warte tych 100 złotych” . Ten komentarz nie spotkał się z życzliwym przyjęciem w polskim internecie.

Tusk interweniuje. Kierwiński ogłasza zakaz.

W sobotę premier Donald Tusk zamieścił wpis na platformie X:

„Rajd ukraińskiego kierowcy na drodze do Morskiego Oka budzi zrozumiałe oburzenie. Zwróciłem się do MSWiA o pilne ustalenie wszystkich szczegółów tego zdarzenia i wyciągnięcie surowych konsekwencji.” 

Kilka godzin później szef MSWiA Marcin Kierwiński poinformował, że sprawa jest już w toku:

„Sprawca rajdu na Morskie Oko zostanie rozliczony. W związku z naruszeniem porządku publicznego na wniosek Policji trafi na listę osób niepożądanych z zakazem wjazdu na teren RP na 5 lat. Łamanie prawa zawsze spotka się z ostrą reakcją.” 

Małopolska Policja potwierdziła, że niezwłocznie po ujawnieniu zdjęć z mediów społecznościowych i ustaleniu rzeczywistego przebiegu wydarzeń złożyła wniosek do Urzędu ds. Cudzoziemców o zakaz wjazdu dla Hawryliwa do Polski oraz krajów strefy Schengen na 5 lat. Równolegle tatrzańska policja prowadzi czynności na podstawie Art. 127 Ustawy o ochronie przyrody – naruszenie zakazu wjazdu na teren parku narodowego.

Dyrektor TPN: „Brak słów"

Szymon Ziobrowski, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego, nie ukrywał oburzenia komentując sprawę na antenie Polsat News:

„Oceniam to zdecydowanie negatywnie. Nie rozumiem takiej sytuacji. Wjazd na teren Morskiego Oka jest naruszeniem co najmniej kilku przepisów – obowiązuje zakaz wjazdu, zakaz poruszania się po zmierzchu, zakaz hałasowania. Droga jest odpowiednio oznakowana, nikt tam nie wjeżdża bez wymaganego zezwolenia. Brak słów.” 

Dyrektor wyjaśnił też, dlaczego w ogóle do zdarzenia mogło dojść: ze względu na trwający remont drogi do Morskiego Oka systemy kontroli dostępu były czasowo wyłączone i szlaban przy Palenicy Białczańskiej pozostawał podniesiony. Nie zwalnia to jednak nikogo z obowiązku przestrzegania znaków zakazu, które na drodze są wyraźnie widoczne.

Mandat za 100 zł i co dalej

Pierwotna kara – 100 zł i 8 punktów karnych, wywołała w Polsce falę oburzenia, bo taryfikator za niestosowanie się do zakazu wjazdu w strefę chronioną przewiduje karę do 5 tysięcy złotych. Policja tłumaczyła, że Hawryliw wprowadził funkcjonariuszy w błąd co do rzeczywistego przebiegu trasy, stąd niska kara. Po ujawnieniu zdjęć i filmów z mediów społecznościowych, pokazujących, że samochód stał zaparkowany bezpośrednio przy schronisku, sprawa została otwarta na nowo.

Poza wnioskiem o zakaz wjazdu trwają czynności na podstawie prawa o ochronie przyrody. Hawryliw opuścił już Polskę

Comments
anonymous profile image
Powered by RoundtableBuilt on infrastructure designed for real-time media. Learn more at RTB.io.© Roundtable 2026. By using this site you agree to the Terms of Use and Privacy Policy