Choć przez lata rozśmieszała publiczność na scenie, dziś swoją energię i doświadczenie przekazuje młodym adeptom aktorstwa. Katarzyna Pakosińska-Basilaszwili, razem z mężem Iraklim Basilaszwilim, opowiedziała w programie „halo tu polsat” o życiu między kulturami, wyborze Polski jako domu i nowym rozdziale zawodowym – pracy ze studentami, których uczy tego, czego nie da się zapisać w żadnym podręczniku.
Katarzyna Pakosińska-Basilaszwili razem z mężem Iraklim Basilaszwilim byli ostatnio gośćmi programu halo tu polsat, gdzie opowiadali o swojej wielokulturowej, patchworkowej rodzinie. Choć Irakli pochodzi z Gruzji, od początku było jasne, że ich centrum życia będzie Polska – głównie ze względu na zawodową drogę artystki.
Mało kto wie, że słynny „uśmiech narodowy” od niedawna pracuje także dydaktycznie. Pakosińska-Basilaszwili prowadzi zajęcia ze studentami aktorstwa w Warszawska Szkoła Filmowa. Co ciekawe, sama przez lata marzyła o tym, by zostać aktorką, ale formalnie nigdy nią nie była. Dopiero po trzech dekadach obecności na scenie – za namową Paweł Królikowski – zdecydowała się zdać egzamin eksternistyczny.
Dziś wykorzystuje swoje doświadczenie w zupełnie nowej roli – uczy studentów czegoś, czego nie da się znaleźć w podręcznikach.
„Aktorstwa nie da się uczyć online. Muszę czuć energię, kontakt, obecność studentów”
– podkreśla. Z drugim rokiem pracuje klasycznie, sięgając m.in. po „Pana Tadeusza” i trzynastozgłoskowiec, natomiast trzeci rok to warsztaty komediowe.
Jak sama przyznaje, największym wyzwaniem jest nauczanie poczucia humoru.
„Najtrudniejsze pytanie brzmi: jak nauczyć poczucia humoru? Wierzę jednak, że to jest umiejętność, a skoro umiejętność – można ją trenować”
– tłumaczy. Jej zadaniem jest „rozpiąć” studentów z nadmiernych schematów, zdjąć z nich ciężar techniki i otworzyć na swobodę, improwizację oraz reagowanie „tu i teraz”.


