„Suma moich wszystkich ról – bardzo mrocznych, ciemnych, ciężkich – a także różne przykre zdarzenia i głupie decyzje, które podjąłem, wygenerowały fałszywy obraz mnie” — powiedział Sebastian Fabijański. Aktor przyznał, że udział w „Tańcu z gwiazdami” ma pomóc mu zbliżyć się do prawdy o sobie i odbudować to, co przez lata zostało sprowadzone do internetowych interpretacji.
Udział Sebastiana Fabijańskiego w wiosennej edycji „Tańca z gwiazdami” ma dla niego być czymś więcej niż kolejnym telewizyjnym występem. W rozmowie w „halo tu polsat” tłumaczył to tak:
„Przyszedł taki moment w moim życiu, który rymuje się z udziałem w ‘Tańcu z gwiazdami’”.
I dodał, że ta decyzja nie wzięła się z przypadku, tylko z potrzeby, by wyjść poza uproszczenia, które narosły wokół niego.
W tym samym wywiadzie Fabijański mówił też o tym, jak widzi swój wizerunek:
„Pomyślałem, że ‘Taniec z gwiazdami’ może mi pomóc zbliżyć się do prawdy. I mam nadzieję, że ta prawda się obroni. Bliscy mi ludzie wiedzą, jaka jest prawda. Niestety w internecie jest miejsce tylko na interpretacje, a nie prawdziwą relację”.
Aktor przyznał również, że nie jest w punkcie, w którym wszystko jest już poukładane.
„Aktualnie powoli staję na nogi. Jeszcze nie czuję, że mocno na nich stoję, bo wiele rzeczy nadal mnie trapi”
— mówił. W tle tej opowieści pojawia się ojcostwo: pięcioletni Bastian, syn Sebastiana Fabijańskiego i Julii Kuczyńskiej, oraz codzienność, która – jak można odczytać z jego słów – mocno przestawiła priorytety. Wspomniał też o psie Bąblu, który od niedawna niemal nie odstępuje go na krok.
Na koniec Sebastian Fabijański nie ukrywał, że ewentualna wygrana miałaby dla niego wymiar osobisty:
„Jeżeli zdarzyłaby się tak piękna historia, żebym — załóżmy — wygrał ten program, to byłoby to dla mnie osobiście takie stanięcie na nogi”.


