Jedni twierdzą, że robi to by się wybielić, inni dostrzegają w niej symbol wielkiej zmiany. Doda doprowadziła do zamknięcia dwóch schronisk, w których miało dochodzić do ogromnych zaniedbań i nieprawidłowości. Dziś piosenkarka poinformowała, że jej stan nie pozwala na kontynuowanie tak intensywnej walki. Teraz pałeczkę muszą przejąć obywatele.
Piosenkarka Dorota "Doda" Rabczewska prawie 2 tygodnie temu rozpoczęła walkę z patoschroniskami. Pojawiła się w dwóch, w których miało dochodzić do rażących zaniedbań, na czym cierpiały zwierzęta.
Wczoraj ostatecznie zamknięto schronisko "Happy dog" w Sobolewie, co jest ogromną zasługą Dody, bo to właśnie ona przyjechała, by sprawdzić, co się dzieje w schronisku i jak jest ono nadzorowane. Choć nie było jej na proteście, to wiadomo, że gdyby nie Doda, sprawa schroniska nigdy nie zyskałaby takiego rozgłosu.
Dziś piosenkarka wydała oświadczenie, w którym wyznała, że przez problemy zdrowotne nie może dłużej walczyć tak intensywnie o dobro zwierząt. W emocjonalnym nagraniu Doda wyznała, że jest wyczerpana fizycznie i psychicznie.
Dziś spałam trzy godziny. To jest już tydzień, odkąd prawie w ogóle nie śpię. Obrazy i informacje, które do mnie dotarły w ostatnich dniach, bardzo mnie psychicznie poturbowały. Najnormalniej w świecie nie daję sobie już z tym rady
- powiedziała piosenkarka.
Doda wyznała, że cierpi na nerwicę lękową, która uaktywnia się w dużym stresie.
Od trzech tygodni nie istnieje moja praca, nie istnieje moje życie prywatne. Moi bliscy zapytali mnie, gdzie jest granica. Obiecałam sobie, że jeśli uda się zamknąć choć dwa patoschroniska, powiem stop
- mówiła dalej i dodała, że zamknięcie schroniska w Sobolewie dało jej ogromną satysfakcję, bo przez wiele lat uchodziło za nietykalne.
Mogłabym nie spać jeszcze kolejne 10 dni, gdybym miała pewność, że wszystko pójdzie dalej z taką skutecznością. Ale wiem, że się wykończę
- dodała.
Zaapelowała też do mediów, fundacji i ludzie dobrej woli, by walczyli dalej o dobro zwierząt.
Oddaję tę misję w wasze ręce. Otworzyłam puszkę Pandory, obudziłam zryw. Teraz musicie to kontynuować
- powiedziała Doda jednocześnie zapewniając, że nie zamierza porzucać zwierząt i nadal będzie przekazywała karmę i najpotrzebniejsze rzeczy dla schronisk.
Ja zawsze rzucę wszystko, jeśli ktoś będzie potrzebował pomocy. Kocham zwierzęta i nigdy ich nie zostawię. Ale muszę też ratować siebie
- dodała.


