Przemysław Czarnek, kandydat PiS na premiera, ma hobby, o którym mówi się rzadko. Poseł i były minister edukacji pielęgnuje ogród własnoręcznie, bez żadnych ogrodników. Kosi trawę, przycina róże i planuje nasadzenia. Mówi, że to jedyny sposób, żeby naprawdę odpocząć.
Gdyby nie polityka, Przemysław Czarnek mógłby spokojnie uchodzić za zapalonego ogrodnika. Polityk nie raz opowiadał o tym, co robi, żeby złapać chwilę oddechu, kiedy akurat nie ma go w Sejmie.
Uwielbiam, nawet jak jestem zmęczony, kosić trawę, poprawiać wszystko, przycinać róże, planować nowe nasadzenia
- zdradza.
Filozofię ogrodową Czarnek wyłożył w jednym z wywiadów, kiedy przyznał wprost:
Nie wynajmuje żadnych ogrodników, wszystko robi sam. Uważam, że człowiek najlepiej odpoczywa psychicznie, gdy pracuje fizycznie.
Czarnek mieszka w domu o powierzchni 220 mkw na działce liczącej 1500 mkw pod Lublinem. Nieruchomość jest współwłasnością małżeńską. Na tej działce stoi ogród, który sam pielęgnuje i który traktuje bardzo poważnie.
W naszym ogrodzie mamy kilkanaście hortensji, przede wszystkim białych, bo Kasia (żona - przyp. Blask) lubi białe. No a na wiosnę to już trzeba sobie z nimi radzić samemu. Raz kiedyś jednego roku nie okryłem róży, to mi przymarzła
- opowiada Czarnek. Wokół domu, jak trzeba, to bez wahania chwyta za łopatę czy kosiarkę.
Jak żona każe, to trzeba
- żartuje.


