Wielka Sobota, tradycyjny koszyczek ze święconką, jajko, kiełbasa, chleb i baranek. Tak wygląda to u Polaków. Monika Olejnik ma jednak własną wizję i po raz kolejny postanowiła zaserwować obserwatorom coś, co z polską tradycją wielkanocną ma tyle wspólnego, co włoskie espresso z żurkiem.
Tegoroczne święta Olejnik spędza we Włoszech u boku partnera, Tomasza Ziółkowskiego. I to tłumaczyłoby wszystko, gdyby nie fakt, że polska tradycja wielkanocna od wieków podróżuje razem z Polakami po całym świecie. Jednak nie z Olejnik.
Kolejny rok z rzędu to samo#
Zamiast tradycyjnego koszyczka ze święconką, dziennikarka pokazała talerz, na którym znalazły się pieczywo, owoce i warzywa, w tym banany, pomidorki oraz koper włoski. Banan zamiast kiełbasy, koper włoski zamiast chrzanu. Można by powiedzieć, że to kreatywna reinterpretacja, gdyby nie to, że to już kolejny rok z rzędu, w którym Olejnik serwuje Polakom podobne obrazki.
W ubiegłym roku na jej świątecznym talerzu gościły awokado, truskawki i rogalik z lokalnej piekarni.
Całość opatrzyła podpisem o "święconce blisko natury w Zatoce Poetów" i życzeniach życia w świecie bez konfliktów.
Jeden krok za daleko#
Niby miało być poetycko, lekko, włosko. Tylko gdzieś po drodze zginął cały sens zwyczaju, który od pokoleń łączy polskie rodziny właśnie przy tym tradycyjnym koszyczku niesionym do kościoła.
Trudno oprzeć się wrażeniu, że dla niej wielkanocna tradycja to co najwyżej inspiracja do ładnego zdjęcia na tle nadmorskiej scenerii. Internauci mają na ten temat wyrobione zdanie i nie kryją rozczarowania. Banan w roli wielkanocnego symbolu to jednak o jeden krok za daleko, nawet jak na włoskie standardy.


