Hanna Bieluszko znana z "Barw szczęścia", "M jak miłość" i krakowskiego Teatru Słowackiego od 2023 roku zmaga się z rakiem jelita grubego. W rozmowie z mediami opowiedziała o tym, przez co przeszła ona i jej rodzina. To, co jej mąż usłyszał od lekarki w szpitalu, trudno wymazać z pamięci.
Wszystko zaczęło się nagle.
Potworny ból brzucha. Robią mi tomografię i okazuje się, że coś dziwnego jest w tym brzuchu. W tym momencie urywa mi się film, ląduję w szpitalu. Spędzam tam noc. Mąż przychodzi rano i pyta lekarki jedzącej pączka, co dalej, a ona mówi: rak rozsiany po całym organizmie. Stan paliatywny. Wiesz, co to znaczy paliatywny, prawda? Kupuj pan trumnę
- opowiadała Bieluszko w TVN.
Źle zrobiona operacja#
Na tym nie skończyły się jej problemy z systemem.
Nagle zaczyna mnie boleć brzuch, boli coraz bardziej i nie chce przestać. Dzwonię do lekarza, który mnie operował, a ten odpowiada: proszę pani, to już nie jest moja sprawa, niech pani kontaktuje się z lekarzem podającym pani chemię. Wiję się z bólu, zabiera mnie pogotowie i znowu ląduję na bloku operacyjnym. Okazuje się, że w środku mam jakiś gnój, że poprzednia operacja nie została przeprowadzona jak należy
- mówiła aktorka w rozmowie z Onetem.
Bieluszko przeszła dwie operacje w obrębie jamy brzusznej i walczyła z sepsą.
Przed chorobą, jako drobna, niewysoka kobieta, ważyłam 55 kg. Teraz waga pokazuje 44 kg. No, zeżarł mnie ten rak
- wyznała.
Hanna Bieluszko w "M jak Miłość" | fot. AKPA"Damy przecież nie mają jelita"#
Obecnie Bieluszko przebywa na turnusie rehabilitacyjnym w Polskim Centrum Rehabilitacji Funkcjonalnej w Krakowie. Aktorka nie chce milczeć o chorobie. Mówi odważnie:
Nie chcę trzymać mojego raka w tajemnicy, zamkniętego w czterech ścianach szpitalnej sali. Rak to jedno, ale rak jelita grubego... Bo ja mam raka jelita grubego, proszę państwa. A przecież damy nie tylko nie puszczają bąków, ani nawet nie mają jelita, zwłaszcza grubego.


