Joanna Szczepkowska od lat uwielbia pasować się na główną wyrocznię moralną i polityczną w kraju. Kiedyś z pompą ogłaszała "koniec komunizmu", a dziś jej największą sceną stał się... Facebook. To właśnie tam aktorka każdego dnia wylewa wiadra pomyj na prawicę i prezydenta Karola Nawrockiego. Kiedy jednak w poniedziałek jej profil niespodziewanie zniknął, w sieci wybuchła prawdziwa panika. Wyznawcy gwiazdy od razu zaczęli snuć teorie o zamachu na wolność słowa!
Wyrocznia z Facebooka znika z radaru#
Nie jest tajemnicą, że Joanna Szczepkowska ma ogromne parcie na to, by jej głos w sprawach wagi państwowej był słyszany i traktowany ze śmiertelną powagą. Od wielu miesięcy aktorka uprawia w sieci iście rynsztokową publicystykę. W swoich codziennych postach nie przebiera w słowach, bezlitośnie obrażając prawicowych polityków i ich wyborców.
Jej ulubionym celem stał się prezydent Karol Nawrocki, którego z nieukrywaną pogardą nazywa "rezydentem". W opozycji do tego, aktorka niemal na każdym kroku pieje z zachwytu nad rządem Donalda Tuska. Nic więc dziwnego, że gdy w poniedziałek jej konto wyparowało z Facebooka, a fani nie dostali swojej codziennej porcji politycznego jadu, w internecie zapanował popłoch.
"Ruscy walczą z demokracją!", czyli absolutny odlot fanów#
Przerwa w nadawaniu nie trwała jednak długo. Szczepkowska wkrótce powróciła z tryumfalnym oświadczeniem, niczym bojowniczka wracająca z frontu.
Czytelnicy. Moje konto zostało zhakowane. Już jest ok. Ruszamy dalej
- obwieściła dramatycznie, publikując "zaległy" wpis.
To, co wydarzyło się w sekcji komentarzy, to już jednak materiał na solidną komedię. Zamiast potraktować to jak zwykłą usterkę czy incydent, jakich w sieci miliony, wierni wyznawcy aktorki wpadli w totalną histerię, wietrząc polityczny spisek na najwyższych szczeblach!
Boją się Pani tekstów oj boją
Sprawa jasna, jest Pani groźna dla zła
Pani Joanno ktoś się bardzo boi - to znaczy, że warto komentować
Ruscy walczą z demokracją bardzo konkretnie. Nie odbiorą nam wolności myślenia!
- pisali z pełną powagą internauci.
Zabawne, że garstka fanów na Facebooku naprawdę wierzy, że wpisy dawnej gwiazdy kina trzęsą posadami państwa i spędzają sen z powiek zagranicznym służbom specjalnym.
Brakujący post#
Czego tak bardzo mieli "przestraszyć się" rzekomi hakerzy? Brakujący wpis okazał się kolejną polityczną tyradą aktorki, tym razem skupioną na Macieju Berku, który ma zająć miejsce Justyna Piskorskiego w Trybunale Konstytucyjnym (głosowanie już na początku września).
Szczepkowska, wcielając się w rolę wybitnej analityczki prawa konstytucyjnego, snuła w nim wizje rzekomych spisków w Pałacu Prezydenckim.
Przecież Nawrocki nie może dopuścić do tego, żeby Trybunał mógł swobodnie orzekać. Jeśli dopuści, supły się zaczną rozwiązywać, a jeden z nich, to on sam
- wyrokowała.
Na koniec aktorka odpłynęła w iście szachowe metafory, twierdząc, że w Belwederze "siedzą nad szachownicą" i kombinują, jakim pionkiem zagrać, by wygrać rundę. Całe szczęście dla "demokracji", Joanna Szczepkowska znów jest online i może demaskować te zbrodnicze plany ze swojej kanapy. Szkoda tylko, że jej polityczne manifesty z każdym rokiem brzmią coraz bardziej karykaturalnie.


