Dziennikarz Wirtualnej Polski, Szymon Jadczak, próbował uderzyć w Telewizję Republika, ale zamiast tego sam zaliczył bolesny nokaut. Michał Rachoń w programie "Przyjaciele Republiki" nie zostawił na nim suchej nitki, obnażając gigantyczną hipokryzję portalu, który ma na swoim koncie absolutnie największy i najbardziej kompromitujący skandal w historii polskich mediów. Poszło o pieniądze od firmy Zondacrypto.
Obsesja na punkcie Republiki. #
Szymon Jadczak, kreujący się na wielkiego śledczego, postanowił wziąć pod lupę umowę sponsoringową Telewizji Republika z firmą Zondacrypto. Michał Rachoń nie zamierzał jednak milczeć i programie na żywo w mistrzowski sposób podsumował nagłą "troskę" pracownika WP, wytykając mu wręcz chorobliwą obsesję na punkcie stacji.
Mamy nowego fana. To Szymon Jadczak, rano się budzi - od razu Republika. Idzie spać - Republika. W środku dnia - Republika. Wczoraj wieczorem zaczął coś pisać o umowie Zondacrypto - PKOl, a pisze coś o nas, o Republice
- punktował na antenie Rachoń. Jak trafnie zauważył, cała burza wywołana przez dziennikarza dotyczy w rzeczywistości absolutnie standardowej umowy sponsoringowej.
Rachoń rzuca rękawicę: Pokażcie wasze faktury z Zondacrypto!#
Gwiazdor Republiki na tym nie poprzestał. Wytoczył najcięższe działa i uderzył w samo serce Wirtualnej Polski, całkowicie obnażając podwójne standardy portalu. Okazuje się bowiem, że pracodawca Jadczaka sam niezwykle chętnie współpracował z tą samą firmą!
Powiem więcej, redakcje Wirtualnej Polski sprzedawały teksty sponsorowane Zondziecrypto, żeby pisać o sportowcach, których Zondacrypto sponsorowała
- ujawnił przed kamerami Rachoń.
Rachoń rzucił w stronę dziennikarza bezlitosne wyzwanie:
To może niech teraz Szymon Jadczak pójdzie do szefa reklamy w WP i weźmie listę faktur, za które WP zapłaciła Zondacrypto? Bo my nasze faktury opublikowaliśmy. Czekam Panie Jadczak!
Fikcyjny "Krzysztof Suwart" patrzy z góry#
Pouczenia ze strony pracownika Wirtualnej Polski na temat etyki i transparentności to w tym kontekście wyjątkowy kabaret. Trzeba bowiem przypomnieć, że to właśnie ten portal jest bohaterem jednego z największych i najbardziej żenujących skandali w historii polskich mediów! To Wirtualna Polska przez długi czas publikowała dziesiątki artykułów sponsorowanych, podpisując je nazwiskiem fikcyjnego "dziennikarskiego słupa" - by ukryć, że są to w rzeczywistości płatne reklamy.
Do tej potężnej wizerunkowej plamy bezlitośnie nawiązał obecny w studiu Sławomir Jastrzębowski, który zadał pracownikowi WP genialne w swojej prostocie "zadanie domowe". Znany publicysta z uśmiechem politowania dobił oponenta, wbijając mu ostateczną szpilę.
Pan Jadczak jest dziennikarzem śledczym. To niech się daleko nie rusza i może wyśledzi ciekawą osobę. W WP grasował Krzysztof Suwart. Charakteryzował się tym, że chyba podobno nigdy nie istniał. Wirtualna Polska brała kasiorę od ludzi i udawała dziennikarstwo
- bezlitośnie podsumował Jastrzębowski.
I to właśnie redakcja z taką przeszłością ma dziś czelność pouczać innych o przejrzystości finansowej? Jak widać, w przypadku Szymona Jadczaka i jego portalu, pouczanie innych przy jednoczesnym zamiataniu własnych afer pod dywan to po prostu standardowy model pracy.


